21 lutego 2014

pewnie i tak niewiele zmienię tym postem..



Pisząc ten blog od ponad roku nigdy tego nie żałowałam. Nigdy nie przyszło mi na myśl by go wykasować, by już nie pisać, by przestać robić to, co tak uwielbiam. 
Nie będę  wam tu dzisiaj opisywać co ten blog we mnie rozpoczął, co mi przyniósł, czym obdarował.  Bo jednym zdaniem mogę powiedzieć, że rozpoczął we mnie piękną część życia, której do tej pory nie znałam. 
Uwielbiam pisać. Dla siebie. Dla was. Dla wszystkich, którzy po ciężkim dniu zasiadają do komputera i klikają "Ona ma siłę".
Uwielbiam te momenty gdy piszę, pielęgnuję zdjęcia, tekst….i publikuję te swoje poukładane w zdania myśli. 

Dziś Julia z szafytosi napisała przepięknie na swoim funpagu o tym jak mocno dziękuje czytelnikom, którzy pojawili się w jej życiu i którzy piękne słowa jej zostawiają pod postami a tych nieprzychylnych komentarzy, to ona prawie nie ma. Może z 10 przez dwa lata prowadzenia bloga. 
I tak czytałam to u tej Julii i sobie myślałam: Boże ja też! Ja też może z 10 tych negatywnych komentarzy miałam i to większość na facebooku. Na blogu może ze 3. Ale ja zawsze łagodnie takie komentarze przyjmuje. Zawsze z uśmiechem bardziej niż nerwami. Pomachałam głową przytakując, tak, tak,  ja też dziękuję za takich czytelników przecież są blogerki, które opędzić się nie mogą od złośliwości i obelg. A ja tak spokojnie tu mam. 
Zrobiłam sobie kawę, wzięłam się do pracy. A że moja praca polega między innymi na odpisywaniu na maile to odbierałam te maile segregując na ważne i ważniejsze. 
I raptem nogi się pode mną ugięły. Komentarz na blogu. Komentarz taki, że po raz pierwszy w życiu postanowiłam go wykasować. Co ja mówię, jakie postanowiłam!? Ja go bez zastanowienia wykasowałam w ciągu jednej sekundy.
Uważałam, że wszystko mogę przyjąć "na klatę". Że cokolwiek ktoś by o mnie czy blogu napisał, nie będzie to miało takiego znaczenia, żeby zepsuć mi dzień, godzinę, 5 minut. Lubię dyskusje i lubię odpisywać na wasze słowa, toczyć rozmowy. A lubię to przede wszystkim dlatego, że kocham piać i to pisanie zaspokaja moją największą pasję a przy okazji mogę porozmawiać z fajnymi ludźmi. Jedni się z moim tokiem myślenia zgadzają, inni nie. Jednym się u mnie podoba innym nie. I to jest jasne i oczywiste i dużo tu mówić nie trzeba. Bo przecież nie ma tak, że wszyscy lubimy to samo. I ja to przyjmuje. I wiele mogę wysłuchać. 

Ale dziś po raz pierwszy w życiu pomyślałam, że ten blog to już nie tylko moje niewinne pisanie przy herbatce.
Dziś po raz pierwszy w życiu odczułam, że ten blog to nie tylko ja. Bo to też moja Rodzina. 
To też moja mama, która może przeczytać w komentarzu o sprawach, które są dla niej trudne. Która denerwuje się i przejmuje tym, że ktoś, kto podpisuje się jako "przyjaciel" mojej mamy, pisze rzeczy, których przyjaciel nigdy by nie napisał. 
Ten blog to też moje dzieci. Mój mąż. Tata. Brat. Przyjaciele. 
I chcę, żeby Ci wszyscy, którzy go nie lubią, którym się tu nie podoba. Ci, którzy uważają mnie za zdominowaną dolarami pindę, opuścili to miejsce. Po co macie się tu denerwować i wysłuchiwać tych bzdur wyssanych przeze mnie z palca??
Skoro uważacie, że przedstawiam fałszywy obraz życia swojego i swojej rodziny, to po co tu zaglądacie? 
Nie lepiej posiedzieć sobie gdzieś w kinie na fajnym filmie albo obgadać mnie z koleżanką przy winku?
Przecież to nie ma sensu, by napędzać moje blogowe statystyki takimi odwiedzinami.

I wiecie co? Ten komentarz nie zepsuł mi dnia, godziny i nawet 5 minut. Zepsuł mi 2 minuty zanim dodzwoniłam się do mamy i zanim ona mnie nie uspokoiła. Bo choć ten komentarz ją dotknął pewnie bardzo, to usłyszałam od niej, że jest ze mnie dumna. 

Człowiek niby wie, że jak pisze publicznego bloga, to ktoś tego bloga czyta. I niby widnieje cyfra na samym dole strony- ponad pół miliona odsłon, to jednak jak piszę, myślę że piszę do garstki osób. Nie umiem ogarnąć tego, że czyta mnie tylu ludzi. Że Ci ludzie nie zawsze są przychylni. Że komuś może zależeć by zepsuć mi dzień. Nie ogarniam tego, bo nie tego jestem nauczona. Bo ja zawsze otwarta jestem na ludzi. Bo mi zawsze zależy na dobrej relacji. Bo potrafię odpuścić swoje odczucia i nie powiedzieć nic, by komuś nie było przykro. Ogromnie wiele wybaczyć potrafię. Zrozumieć człowieka, który czasem zrobi coś niefajnego. Zawsze otwieram się na ludzi i zawsze obdarowuję zaufaniem. I zawsze naiwnie myślę, że wszyscy tacy są. A potem spada na mnie jak grom z jasnego nieba jakaś wiadomość i nie wiem gdzie się podziać ze swoimi myślami o świecie. 

Ja popełniam błędy! Całą masę błędów! Ale to, że o nich nie piszę nie znaczy, że ich nie ma. 
Tak samo moje życie. Ono nie jest rodem z bajki. Jest w nim cała gama przeżyć. Różnych przeżyć. Moje dzieciństwo jak wielu z was się pewnie wydaje, nie było aż taką super fajną sielanką. Zdarzały się sprawy, na które trzeba było mieć siłę już w wieku 10 czy 12 lat. To, że o nich nie piszę, nie znaczy że ich nie ma.
To że piszę o sukcesie taty, nie znaczy, że w drodze do tego sukcesu, nie ominął on wielu ważnych rzeczy w swoim i naszym życiu. 
To, że nie wspominam o rozwodzie rodziców, o tym że nie zdałam matury za pierwszym razem, o tym, że w liceum podkładałam klasówki a na studiach za to miałam rewelacyjne oceny…. to, że nie piszę, to nic nie znaczy. 

Piszę o tym o czym chcę. Nigdy nie kłamię. Nie poruszam pewnych kwestii, jeżeli nie chcę ich poruszać. Bo to jest moje miejsce. Które stworzyłam od podstaw i w którym chcę by było miło. W którym nie życzę sobie ubliżania mojej rodzinie. Nie życzę sobie "przyjaciół" którzy ubliżają komukolwiek. 
Szanuję każdy komentarz, w którym ktoś wyraża swoje zdanie, zupełnie różne od mojego. Szanuję dwie kobiety, które czasem zażarcie ze mną dyskutują i czasem powodują zimne poty na moich plecach ;) Bo każdy ma prawo do swojego podejścia do życia. Ale nikt nie ma prawa, do ubliżania drugiemu człowiekowi. I każdy kto chce "po przyjacielsku" coś do mnie napisać to proszę sobie odpuścić. Albo mieć odwagę napisać na skarzynia@wp.pl. (wystarczy kliknąć kopertkę po prawej stronie).

Mnie te komentarze nie bolą. Bolą moich bliskich. I ze względu na nich, ja dziś ten post piszę.
Bo ja mogę usłyszeć, że jestem owładnięta manią dolara (bo taka myśl też z tego komentarza popłynęła) i po mnie to spływa. Ale moja mama przeżywa to, że jej dziecko musi stawiać temu czoła. Bardziej przeżywa pewnie to, niż te słowa które padły tam o niej. 
Moja przyjaciółka mówi: Jezuniu… i nie jest w stanie nic dodać bo jest zatkana na amen. Człowiekiem zatkana. 

Komentarz, który usunęłam przeszedł moje najśmielsze rozumienie "komentarza negatywnego". Widocznie jeszcze mało wiem o życiu. 
Ale najważniejsze wiem. Mam za sobą rodzinę. Mam za sobą przyjaciół. Mam za sobą wasze słowa. Tysiące komentarzy. Setki takich, że czuję, że na nie nie zasługuję. I tylko jeden taki, który gdzieś tam wpadł ….
I wiem, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. 
A jeden komentarz rewolucji.
Takie komentarze nie rujnują mi życia, nie powodują, że rwę włosy z głowy. One rujnują życie ludziom, którzy je piszą. Ale to ich wybór, jak chcą tak żyć, to niech tak żyją.
A ja będę żyć i pisać jak mi się podoba. 
Nadal będę otwarta. Z sercem na dłoni. Będę kochać dyskusje z wami. Będę kochać ten blog. Będę wierzyć w człowieka. 
Bo ciągle czuję, że jest więcej dobra na świecie niż zła. Bo tak zostałam wychowana. Bo tego w życiu właśnie chcę. 
Wierzyć, że ta jaskółka jedna wiosny nie uczyni. O ile ja na to nie pozwolę. 


A wam to ja nie wiem co powiedzieć. Tym, moim kochanym, wiernym czytelnikom…tym, którzy wysłuchiwać tego wylewu dzisiejszych emocji nie powinni. 
Więc powiem wam tylko, że sprawiacie, że czasem wierzę w siebie dużo bardziej niż bym się spodziewała, że czasem czytam wasze historie i zalewam się albo łzami albo śmiechem, że czasem opowiadam mojemu mężowi, córkom o tych waszych zdarzeniach, że staliście się częścią mojego życia. Częścią, którą otwieram jak tylko najdzie mnie ochota. 

Częścią, która nie jest mi niezbędna, ale cholernie pięknie jest ją mieć. I wam ogromnie za to dziękuję. 


Parę zdjęć, które zrobiłam w tym tygodniu. Czyli relax, śnieg i ziemniaki ;)) aaa no i czekolada!

















iwona wisniewska


104 komentarze:

  1. Iwonko.Auntentycznosc, dobroc, delikatnosc obroni sie sama..Ty wszystkie te cechy posiadasz.dziekuje sciski

    OdpowiedzUsuń
  2. I pięknie napisane, bo się nie poddałaś, a zawalczyłaś o swoje, no i jak nie być z Ciebie dumną, buziaki Iwonko, mama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poddaję się w pierwszym momencie zawsze.. coś co mnie przerasta powoduje, że natychmiast mam chęć się poddać, ale dziś po prawie 40 latach doświadczenia w życiu na ziemi ;)) wiem, że muszę wtedy się wypłakać albo wygadać. Bo wtedy otrzepuję sukienkę, poprawiam włosy i z nową energią idę po swoje. Tego się musiałam długo uczyć ale w końcu to osiągnęłam :) buziaki!

      Usuń
  3. Hmm...ludzie są różni. Niektórzy potrafią czytać i słuchać, inni...krytykować, obrażać, zasmucać.
    Nie mamy na to wpływu, niestety.
    Możemy tylko wzruszyć ramionami i ...pisać dalej.
    Pisz, bo to piękne, co nam opowiadasz.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie wiem, naprawdę nie rozumiem jak ludziom tak łatwo idzie krytykowanie, wylewanie jadu... Nie wiem jak bardzo muszą być zgorzkniali, jak wiele złych przeżyć musi w nich siedzieć, że tak bardzo mają ochotę psuć wszystko wokół. Szpileczkę do szpileczki. Tylko, że w życiu wszystko wraca. I to wraca ze zdwojoną siłą. Czasami ręce mi opadają jak czytam komentarze pod jakimiś artykułami w internecie. Mam wrażenie, że czasami anonimowość zabija człowieczeństwo. Nigdy w życiu nie jest tylko tak, że ktoś ma tylko i wyłącznie różowo, cały czas pod górkę. Nigdy. Blogi to tylko wycinek życia, który chcemy pokazać, dzielić się. A mam wrażenie, że czasami ludzi zazdrość aż zżera. Nie zastanowią się, nie pomyślą. Nie spojrzą nigdy na przebytą drogę, a kuje ich tylko po oczach sukces. A przecież najczęściej te drogi łatwe nie są... Ech, najważniejsze, że to tylko odsetek. Ze to tylko nic nie znaczące frustracje, a dużo więcej wokół ciepła i bratnich dusz. Ja negatywne komentarze miałam chyba trzy. Jeden wykasowałam. Najśmieszniejsze, że już nawet nie pamiętam czego dotyczył. Za to te setki innych, ciepłych budujących pamiętam bardzo dokładnie i głęboko w sercu nosze. Buziaki Iwonka ja tam Ciebie uwielbiam i czytając nigdy nie widzę żadnych dolarów, tylko cudowną, mądrą i z bogatym wnętrzem kobietkę. I ten uśmiech Twój widzę. A ja kocham uśmiechniętych ludzi:)) A Mamę to musisz mieć cudowną, ciepłą i mądrą bo przecież jaka Matka taka córka;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Ola nie wiem co powiedzieć tyle komplementów :)) Bardzo dziękuję! i wiesz to fakt… że pamięta się te tysiące budujących słów i to właśnie one pozostają w nas na długo.. wniosek jest chyba oczywisty :)

      Usuń
  5. Zlosliwosc ludzka, zawisc i oby dokopac drugiemu, bo ma lepiej. Wrrrr! Choc nie znam tresci tego wstretnego komentarza, to juz na sama mysl mnie zlosc ogarnia, ze sa ludzie, ktorzy osmielaja sie kogos tak obrazac, a do tego publicznie. Oby tylko dac upust swojej frustracji i wspomnianej zlosliwosci, zawisci itd. I na tym rzecz polega, by dowalic wlasnie publicznie, zeby wszyscy przeczytali i zeby tez innych to obrazilo, a sprawca pozostal anonimowy z usmieszkiem spelnionej misji na twarzy. No coz, pewnie bedzie zmartwiony, ze komentarz usunelas, bo tysiace ludzi nie zdazylo przeczytac, co to madrego napisal ten BOHATER (phi!). Tak to widze.
    I trzymam kciuki za Ciebie, zycze powodzenia i twardego pancerza na takich "bohaterow", gdy sie jeszcze zdarza. Usuwaj bzdury jednym "klik", nie dajac satysfakcji autorom. Za duzo tu dobroci i wartosciowych tresci, by je brudzic. Nieustannie czytam Twoj blog, kazdy Twoj post - z wielka sympatia i zaciekawieniem! Powodzenia! I pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika dziękuję Ci :)) i też pozdrawiam mocno z całych sił :)

      Usuń
  6. Jest mi po prostu przykro, ze Cie to spotkalo. Dzieki anonimowosci wylazi z wielu ludzi ta potworna natura, ta chec, nie wiem skad, do obrazania, do chamstwa, ublizania, czepiania sie i moglabym tak bez konca wymieniac. Niestety. Pewnie powoduje to zawisc, nieudacznictwo, poczucie beznadziei, niskie poczucie wartosci, brak kultury, taktu, empatii, wrazliwosci. Straszne. Powiem Ci Iwonko, ze czesto bywajac na innych blogach, staram sie nie czytac komentarzy, bo choc mnie nie dotycza, strasznie mnie denerwuja, psuja nastroj, niszcza wiare w czlowieka. Widzialam juz obrazliwe slowa, oszczerstwa, w komentarzach na blogach ludzi chorych. I to juz jest najpodlejsze, co moglabym sobie wyobrazic, granica.
    Tobie zycze wytrwalosci przede wszystkim. Zeby sie Tobie nadal chcialo z nami dzielic, Twoimi myslami i zyciem. Bo ta Twoja pisanina bardzo mnie wzbogaca i za to wielkie dzieki. Nie moge zyczyc samych milych komentarzy, bo to jest nierealne. To tak, jakby chciec spotykac w zyciu samych milych ludzi. Zycze Ci jednach kometarzy WARTOSCIOWYCH, ktore choc czasem moga byc tez i krytyka (konstruktywna), wzbogacaja i nadaja sens Twojej pracy. Tylko takich, bo zaslugujesz tym co robisz, na wszystko co najlepsze.

    Usciski,
    Magdalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, ogromnie dziękuję!! i przesyłam moc uścisków :)

      Usuń
  7. Wiesz Iwonko jakoś tak ostatnio nie miałam nawet czasu aby napisać Ci jakis komentarz pod postem. A czytam jak tylko się pojawi. I wiesz, ostatnio jak pojawił się ten o Twoim tacie, to znów byłam w szoku. I wcześniej też byłam w szoku jak zobaczyłam przepiękne zdjęcia Nowego Jorku. No widzę, czytam ten post i jak zwykle odzywa się we mnie "coś". Zaraz mówię do swojego chłopaka, który słyszał o Tobie tylko ode mnie "Zobacz Radziu zobacz co ta Pani napisała!" I pokazałam cały post, artykuł, wszystko. I nie było niesamowite dla mnie to, że Twój tata dostał nagrodę i że ma takie sukcesy tam, gdzie połowa Polski z pewnością gdyby miała wybierać również chciałaby być. Dla mnie wielkie było to, że to wszystko jest możliwe! Że każdy z nas może taki sukces osiągnąć jeśli tylko zechce! Że czuję, że u Was jest miłość, jest dobro, są dzieci i jesteś taka, jaka jesteś! Że spełniasz się, piszesz, mówisz co myślisz. O wszystkim. No i mówię do Radka "Radek, no co Ty, zobacz że to jest możliwe, że nikt bez przypadku niczego nie osiągnął, zobacz ktoś ma to, ja też mogę, zobacz ten Pan był młody i wyjechał z przekonaniem że mu się uda! " Chodzi o fakt. Chodzi o to, że można, a to że jest teraz taki sukces? Ok jest ale są ludzie którzy zaraz mówią "a bo ma znajomości, ma to bo coś tam". Mi chodzi o to, że można! Iść tą drogą by coś zdobyć, iść drogą a nie myśleć o zdobyczy. Już wcześniej pisałam Ci coś takiego "od siebie" ale ciężko i tak to opisać. Mi na przykład dajesz dużo odwagi swoim przykładem i często przypominam sobie zdanie z posta 'the world doesnt work that way' w którym mówisz takie zdanie " Ja długo nie chciałam przyznać się do tego na przykład, że lubię luksus." Bo kurcze ono jest niesamowite. I napiszę Ci, że ja sama przed sobą również boje się przyznać, że lubię luksus. Lubię kupić sobie coś drogiego, co zawsze chciałam mieć. Ale gdzieś na dnie są zawsze te wyrzuty sumienia. Że drogo, że ktoś krzywo spojrzy, coś pomyśli. Ale przecież ja tego nigdy nie miałam a zawsze marzyłam mieć, chciałam być tu gdzie jestem. I czemu mam się komuś z tego tłumaczyć ? Nikt mi nie dał nic za darmo, Tobie też i wielu osobom. Niestety tak już jest! Ja Ci gratuluję WSZYSTKIEGO Iwonko i cieszę się niezmiernie że trafiłam na Twoj blog! Mamie się nie dziwię że jest z Ciebie dumna i absolutnie nie ma się czym przejmować, komentarzem osoby zazdrosnej i nieszczęśliwej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, dziękuję Ci bardzo :) Pozdrawiam was oboje i Ciebie i Radzia :)))

      Usuń
  8. Oby minęła jak zły sen, ta przykrość i pamięć o niej.
    Ja dla równowagi przesyłam Ci naszyjnik ze słońc i tęczowy parasol. Niech Cię chroni przed opadem gorzkich słów.
    Niech Ci się kładzie kolorowym uśmiechem na twarzy:)

    Ukochy:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukochy mnie rozwaliły :D dołączam się zatem całym sercem.

      Usuń
  9. Iwonko, ja co jakiś czas walczę z takimi myślami jak ty dziś. Staram się zrozumieć, wyobrażam sobie tego człowieka i myślę sobie, że zapewne ma okropne życie, że nic mu nie wychodzi i tylko w ten sposób przez sekundę może poczuć się dobrze. Wylewa z siebie ten cały jad z nadzieją, że przeleje go na ciebie.
    U mnie osoby anonimowe nie mogą dodawać komentarzy (a gdy na to zezwalam, to automatycznie wprowadzam edycję), bo czasami piszę o mojej Zuzi. Niestety... na hasło zespół Downa, anonimy rodem z nazistowskiego prospektu się zbiegają. Ja chyba już jestem odporna, ale moja mama, moje siostry, przyjaciele.... to w ich uderzało najbardziej, wdawali się w dyskusje z kimś takim a takiemu trollowi właśnie o to chodzi.... on kocha widzieć cierpienie, on kocha widzieć reakcję, bo osiągną swoje, bo dotkną do żywego i sam przez tę chwilę czuje się kimś.
    Ściskam cię mocno Iwonko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza ja rozmawiałam z moim mężem o tych anonimach których przyciąga jak magnes słowo: zespół Downa…. wprost brak mi słów.. nie mogę po prostu nie mogę! ogromnie mi przykro.. a o mnie się nie martw. Nic się nie dzieje :) Żyję i piszę dalej :) buziaki Iza ogromne dla całej cudownej rodzinki! dla dziewczynek z których sama nie wiem która piękniejsza :)

      Usuń
  10. Witaj kochana ,im więcej czytam Twoje wpisy tym bardziej widzę ,że jesteśmy do siebie podobne.Sama właśnie przeżywam takie rozterki.Bardzo chce wierzyć w ludzi choć to tak bardzo trudne,kiedy dochodzi do jakieś tragedii ludzie sie jednoczą potrafia okazać serce,ALE zaraz po tym wracają do swojej skóry.Wczoraj bardzo zawiodlam sie na ludziach o ,których miałam dobre zdanie,nie pomyślałabym,że można być aż tak obłudnym.Ciężko mi jest na duszy i cieszę się ,że właśnie o tym tak pięknie napisałaś,bo czytając Twój blog jest jakoś lżej i wiem,że i tak będziemy widzieć w ludziach dobro mimo wszystko.Pozdrawiam Cię serdecznie droga Iwonko i zyczę Ci samych pogdnych chwil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)) pozdrawiam i trzymam kciuki za ludzi :) i za nas. bo przede wszystkim trzeba patrzeć na samego siebie.

      Usuń
  11. Teraz żyjemy w czasach, w których króluje przesadny ekshibicjonizm, bo w dobie Internetu, to rzecz normalna, że pokazujemy, chwalimy się, proponujemy etc… z tym, że dla co poniektórych zdaje się przestają istnieć granice, owego pokazywania czy to swych emocji, czy przeżyć niekoniecznie tych pozytywnych.
    Skoro więc, trafiają na blog na którym jest pozytywnie, miło, dobrze, radośnie to dalejże mają pretensje, że słodkopierdzący, że koło wzajemnej adoracji, ze fałszywe komplementy, że to co napisane to nie takie i nie owakie i dalejże mieć pretensje o krzywy chód po ulicy i że pewno za drzwiami tego czy tamtego domu wcale tak różowo nie jest.
    Na litość Boga, czy mają również pretensje do pism wnętrzarskich, ze pokazują sztucznie wystylizowane wnętrza, tak, sztucznie, siedzę tym temacie od lat i wiem jak takie sesje wyglądają od podszewki i od strony zdjęciowej, nie jeden by się zgarbił, co można nawyczyniać z jednym wnętrzem… za pomocą chociażby fotoszopa ;)) , i nikt do nikogo pretensji nie ma, ze pokazują one nierealnie piękne czyste nieistniejące mieszkanka.
    Bo pokazują co chcą pokazać, wolna wola i fora ze dwora, można, nie oglądać mieć to gdzieś, pisma nie kupić zwyczajnie .

    To samo tyczy się bloga, nikt nie będzie się rozpisywał nad kolorem własnej kupy w klozecie i gilu z nosa chociaż każdy tą kupę robi co rano robi i gil z nosa ma … , ale wracając do ekshibicjonizmu, nie chodzi o pokazywanie mebelka czy dziecka w 16 odsłonie w jednej sukience, bo to jakby rzecz całkiem normalna, służąca czy to przyjemności oglądania czy to inspiracji, chodzi o to, że ludzie są tak już znieczuleni, na wszelakie „okropności” ze nic ale to nic nie będzie ich w stanie usatysfakcjonować, żadna treść, bo oni chcą nie 100 oni chcą 200 procent odczucia w odczuciu bo skoro tyle obrzydlistwa jest wszędzie w TV czy w sieci, czy w ogóle na świecie, to znaczy, ze wszytko jest nie ok. i w każdym domu pewnie też jest nie ok i trzeba już absolutnie wszędzie to pokazywać nawet na własnym blogu i dziecko brudne i wrzeszczące i kłótnie z mężem i Bóg raczy wiedzieć co jeszcze , bo takie są oczekiwania, a jak tego nie dostają, to gotowi opluć i obrzydzić, by dać sobie upust, swoim dziwnym oczekiwaniom i swej nieciekawej naturze.
    I tłumaczenie tym ludziom na nic się nie zda - dla zobrazowania tego zapożyczę tekst z pewnego obrazka,

    „kłótnia z idiotą jest jak gra z gołębiem w szachy, nie ważne jak dobrze grasz, gołąb o tak przewróci wszystkie figury, nasra na szachownicę i będzie dumny z wygranej”

    Oni wiedza swoje i już ”oni nauczą” co i jak i prawdę swoją objawioną ogłoszą by świat się prawdy owej dowiedział ;) brak słów, doprawdy, dlaczego oni tak bardzo chcą zaistnieć, że tylko zaistnienie za pomocą narobienia komuś w gniazdo ich satysfakcjonuje i czemu doprawdy to ma posłużyć???

    Szkoda mi tych ludzi , bo ich samych ich własny jad niszczy, leczyć się tego nie da, za znosić trzeba, więc uważam, że albo przejść obojętnie albo wykasować, ja miałam 3 negatywne komentarze przez 3 lata, dwa z nich zostawiłam i kulturalnie delikwenta zniechęciłam do odwiedzin, a trzeci całkiem niedawny ktoś wystawił i sam skasował. Bo chyba się kapnął, że mogę dojść po IP, a był to ktoś kto dobrze zna moją rodzinę, bo to wynikało z tekstu komentarza, z tym, że ów komentarz został na mojej poczcie… stąd o nim wiem ;) oczywiście anonim jak najbardziej…

    Iwonko, głowa do góry, nie przejmuj się, kasuj jak uważasz, bo nikt nie ma prawa swoich frustracji i nieudanego życia leczyć za pomocą Twojej krzywdy.
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! Potwierdzam i popieram w całej rozciągłości!

      Usuń
    2. Ula trzy razy czytałam to Twoje wypracowanie :)) bardzo bardzo dziękuję!! a o gołębiu to pękałam ze śmiechu! mój Marcin też! zapisuję sobie tą mądrość życiową! bo choć ostra w słowie to jednak mądrość w 100%! Dziękuję za wszystkie słowa i czas który na to poświęciłaś :)

      Usuń
    3. Wpadlam tu przypadkiem, a moze jednak nie . Motto z golebiem jakzesz zyciowe. Jest juz w moim kalendarzu. Pozdrawiam cieplo, bede czestym gosciem.

      Usuń
  12. Ten Twój blog, to taka namiastka Twojego domu, Ciebie samej. Zapraszasz nas do siebie - to miłe i bardzo nas czytelników cieszy, pozwala się inspirować, pogadać. To co pokazujesz na swoim blogu to tylko Twoja decyzja, Twój wybór. My jako czytelnicy mamy prawo się wypowiadać, bo taka jest idea bloga. Każdy może wejść i skomentować. Niektórzy jednak przestali odróżniać krytykę od zwykłego chamstwa i ubliżania. To potwornie przykre, że niektórzy potrzebują "dowalić" komuś aby poczuć się lepiej, dowartościować się. Żal mi takich ludzi. Takie komentarze należy usuwać i się nimi nie przejmować.
    Pozdrawiam
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdominowana dolarami pindo :P-jakbym mogła to bym nad Twą głową worek z dolarami rozsypała i jeszcze do słoja je nasypała, co byś kąpiel w nich brać mogła ;) Tak sobie w głowie tą zabawną scenkę z deszczem dolarów nad Tobą wyobraziłam, żeby przysłonić negatywne emocje dawką uśmiechu. Bo jak pomyślę jak ludzie słowami bezmyślnie ranią to łzy mi się szklą w oczach, bo ja nie zrozumiem, ja chyba nawet nie chcę rozumieć jakim człowiekiem być trzeba by tak nieludzko się zachować. I już nie chcę, nie chcę mego czasu na te negatywne emocje poświęcać, bo ja chcę tą dobrą stroną świata żyć i dobrem mym pięknym jest to, że tu, u Ciebie mogę być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha Lucy :):) dziękuję i podziwiam zakres wyobraźni ;)

      Usuń
  14. Iwonko, ja zawsze czytam Twoje posty z WIELKA przyjemnoscia:) Niestety sa ludzie, ktorzy czerpia satysfakcje z dolowania i obrazania innych:) Ale wieszco...mam taka serdeczna przyjaciolke w Polsce, ktora zawsze mowi (przepraszam) "ryjem do przodu" i ona zawsze jest usmiechnieta i plena radosci , milosc i serdecznosci do wszystkih wokol niej , nawet jak nni kopia pod nia dolki:) Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Iwonko, przeczytałam imnie zatkało, jak kto śmie w ogóle cię e ten sposób obrażać i twoja rodzinę. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego tak krzywdzą drugiego człowieka.
    Ja osobiście otrzymałam komentarz którego nigdy nie zapomnę, i żałuję że nie postarałam się o to aby trafić do tej osoby a mianowicie ktoś napisał " ŻYCZĘ TWOIM DZIECIOM ŚMIERCI" jak przeczytałam to nie wierzyłam w to co przeczytałam, jak ktoś mógł coś takiego napisać.
    Ja kochana UWIELBIAM twojego bloga, kocham każde twoje madre zdanie jakie tu naskrobiesz, jesteś niesamowicię mądra kobieta, cudowna matka i napewno wspaniała córka.
    A komu się tu nie podoba to faktycznie niech spada.
    Przesyłam ci kochana moc buziaków i .... Nadal nas tak rozpieszczaj cudownymi myślami ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ada a mnie zatkało kompletnie i absolutnie jak przeczytałam jaki komentarz dostałaś... dosłownie nie mogę, padłam ... przykre to wszystko :( ale chyba ważne by nie dać się wciągnąć.. a ja stale daję się wciągać w te dyskusje niepotrzebne ;) ale może się kiedyś nauczę, w końcu dojrzała 40-stka tuż tuż :))

      Usuń
  16. Naprawdę masz siłe kobieto! A jeśli czerpiesz Ją również z komentarzy to ten napewno niesie MOC. Podziwiam, jak piszesz. wzruszam się, czasem smutek przysłoni refleksja. ALe nie przechodze obojętnie...Ja skupiam się na pozytywnych skutkach ubocznych blogowania. Mam świadomość tez tych negatywnych. Nie mniej jednak żal mi tych ludzi... Bo wiem, że są nieszczęsliwi, sami ze sobą..Ja też mam gorsze momenty, ale nie poprawiam sobie "nastroju" obrażaniem innych, tym bardziej anonimowo.
    Cieszę się, że mogę być jedną z twoich czytelniczek..pzdr Gosia

    OdpowiedzUsuń
  17. spisalam sie jak dzika norka I nacisnelam podglad zamiast opublikuj I wszystko mi zezarlo!!!!!Sprobuje jeszcze raz.Tak jak Ty widze w ludziach dobro I czesto usprawiedliwiam ich zachowanie,tez tak zostalam wychowana.jestem tez,tak jak Ty,otwarta na ludzi,choc nieraz za to "obrywalam" I potem myslalam,:a dlaczego ktos mi tak powiedzial,obgadal itp.Wylewalam lzy,czulam sie,czesto nic nie warta..Bolalo..obojetnie czy to byla prawda,czy wiesci wyssane z palca.Zmienilam sie.Staram sie tego nie widziec ,nie slyszec ,a przede wszystkim NIE PRZEJMOWAC SIE takimi ludzkimi potworkami I ich komentarzami.Czlowiek,ktory wpisal paskudny komentarz na Twoim blogu-to czlowiek slaby I nieszczesliwy.Do tego tchorz,bo sie nie podpisal.Mysle,ze takze zazdrosnik.Zazdrosci Ci po prostu,ze masz fajna Rodzine,ze kochasz I jestes kochana,ze masz ogrod pelen kwiatow pieknie sfotografowane ziemniaczki I nie tylko,ze ludzie kochaja czytac Twego bloga I traktuja Cie jak pokrewna dusze.Jak juz kiedy powiedzialam,dziekuje Ci Iwonko za to,ze jestes I jak skomentowala Dorota,za to,ze zapraszasz nas do swojego domu.Trzymaj sie .Iwona Koldys.Co mam zrobic,jezeli chce napisac komentarz na Twoim blogu I nie byc anonimowa.???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona musisz zalogować się na którymś z "serwisów" z listy która jest dostępna. Ja polecam zrobić to na Google. Trzeba założyć konto google. szybko się to robi, z tego co pamiętam :) i wtedy możesz mieć i zdjecie swoje wstawione, i nazwisko czy cokolwiek tam chcesz :)

      Usuń
    2. Oczywiście ta lista o której mówię jest obok napisu: Odpowiedz jako i tam wybierasz! wciśnij Google i dalej już Cię system poprowadzi :)

      Usuń
  18. O matko! jakie piękne te zdjęcia... ja nie będę poruszać tematu negatywnych komentarzy, bo to szkoda klawiatury:). Ale napiszę, że w moim życiu Twój blog coś zmienił, zmienił na lepsze. Dzięki Tobie i Twoim postom pogodziłam się z mężem, a już chciałam pozew itd. Już chciałam życia samej, bo i tak tak żyję on tam ja tu, ale nie dzięki Tobie jadę do niego z naszą córką, bo można żyć za granicą i Ty mi to uświadomiłaś jednym swoim wpisem, gdzieś dawno napisanym, znalezionym w archiwum.. Dobrze, że piszesz, że jesteś, bo Twój blog jest częścią mojego życia... Co tydzień czekam na nowy post, bo wiem że będzie i Ty dajesz mi siłę... Dziękuje:*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o ho ho.. to teraz ja nie wiem co powiedzieć ;) chyba za dużo to jak na jedną niewinną blogerkę ;) ale oczywiście dziękuję za miłe słowa. o mężu i pozwie nie wspominam bo mnie to przerasta! hahaha

      Usuń
  19. "Weszłam" tutaj przez przypadek, bo zachęcił mnie tytuł posta, przeczytałam wszystko, w prawdzie nie wiem o co chodzi, ale......tak się zastanawiam, może się mylę, ale po co opisujesz takie rzeczy, przecież wiadomo, że zawsze ktoś zrobi z tego użytek, kiedys przeczytałam, że jeśli ktoś zamieści coś w necie, to pomimo, że usunie i tak to zostaje, może zwyczajnie lepiej być ostrożnym:) pozdrawiam Edyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nie uważam, że muszę być ostrożna przesadnie bo ktoś coś napisał... chcę być sobą i tylko sobą :) Ale to fakt, kto się nie wychyla to po głowie nie dostaje.... ale też i niewiele może zobaczyć.. wybór w naszych rękach! :)

      Usuń
  20. Iwonko ♥ chciałam odetchnąć, odpocząć, nie męczyć innych moim paplaniem...ale dziś napiszę: dziękuje Ci,że jesteś,że Ciebie poznałam,dziękuje za to co piszesz i JAK piszesz, jestem z Tobą, czytam i rozmawiam z Tobą... w milczeniu...jesteś takim słońcem i światłem, ciepłem i uśmiechem , który widzę.. i czuję.

    ...Cykada dzwoni
    i nagle zajaśniało
    jezioro w zmierzchu/ Issa/ Haiku
    całuję
    d.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorota, Ty nie wiesz nawet jak ja często Cię wspominam! Strasznie masz dobrą aurę. Uwielbiam ludzi z taką właśnie aurą :) Uściski przesyłam i dziękuję Ci ogromnie za te wielkie słowa o małej mnie :):)

      Usuń
  21. Iwonko a ja dziś krótko DZIĘKUJĘ WIELKIMI LITERAMI, że jesteś, że piszesz i że mogę czytać Twoje posty, oglądać zdjęcia, że mogę czerpać pozytywną energię, cieszyć się Twoimi radościami poczytać o wątpliwościach. DZIĘKUJĘ :)
    Dla mnie jesteś WIELKA :) ,:)
    Zobacz ilu masz fanek swojego bloga ile osób Ci dziękuje to jest ważne tak trzymaj.
    Twoje zdjęcie z sową przecudowne - sowa to mądrość, rodzina - miłość, deszcz, woda - zmyje wszystko, ziemniaczki - no właśnie nigdy bym nie wpadła na pomysł sfotografowania ich - więc niech będzie kreatywność, czekolada - dwa znaczenia słodkość i gorycz w zależności jaką zjadamy. Ale sowa podbiła moje serce. Głowa do góry i dalej dziewczyno dawaj nam tu tą swoją siłę :) K. N.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja podpisuję się pod słowami Dorci obiema rekami! Pozdrawiam i samych pogodnych komentarzy życzę! Fanka Twojego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. K.N. dziękuję!! dawno Cię nie było u mnie :) Uściski przesyłam!

      Usuń
  23. Zlo do dobra ciagnie, ale wiadomo, ze dobro zawsze zwycieza! Milego wieczoru kochana, jestes wielka!

    OdpowiedzUsuń
  24. trolle sa wszedzie...badz ponadto,masz wielu wiernych fanow...ktorzy kochaja Cie bo jestes czlowiekiem o pieknej i wrazliwej duszy
    moc usciskow kochana ♡

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie będę się rozpisywać, ale tak trzymaj Kochana tak trzymaj !!!
    Przytulam mocno do serca :*

    OdpowiedzUsuń
  26. niektóre żmije muszą gdzieś swój żal zawiść jad wylać olać ich ja bloga nie prowadzę a spotkałam się z takimi chorymi przypadkami że jak bym się nimi przejmowała to załamka totalna ,uwielbiam czytać Twojego bloga i szafę tosi również pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Również potwierdzam - pisać i nie przejmować się :)
    Bardzo lubię tu do Ciebie zaglądać i cieszę się ogromnie, że jesteś :)
    Z serdecznymi pozdrowieniami!
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  28. Iwono przecież Ty odnosisz wielki sukces, widzisz to? Przecież ludzie jadem plujący, jeszcze tak tchórzliwie w postaci anonimowego komentarza to objaw no właśnie czego? można by było tu wpisać szereg negatywnych epitetów i postawić się w szeregu z tą osobą a tego nie chcę.
    Ja nie jestem tak optymistyczna, tak pełna wiary jak ty ale kurcze uwielbiam dogrzewać się twoim ciepełkiem, uwielbiam Twój szacunek do czytelników gdy odpisujesz na komentarze, uwielbiam zdjęcia, kocham Twój sukces bo podkreślając go ty się nie chwalisz ty wskazujesz drogę.
    A tak na odciągniecie myśli taka prywata ( przymilnym głosem) Iwonko gdybyś tak gdzieś tam u siebie spotkała Leonardo to pozdrów go co? i napisz czy na żywo jest równie Boski ach. Uwielbiam Cię i pamiętaj ONA MA SIŁE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marlena masz to jak w banku :) z tym Leo :)) staranuję ochronę i uściskam od Marleny Dyni S :)))
      A co do tego optymizmu.... oj Marlena mi go tak często brakuję że nawet nie wiesz! ;)

      Usuń
    2. Oj tam oj tam ,ale widzisz wszystko jak widzeć się powinno w dobrych proprcjach. Jej to ja już nie wiem czy dobrze zrobiłam bo to Ty Iwono W będzesz go ściskać choć w mojej intencji hmmm muszę jeszcze dopracować ten plan

      Usuń
  29. Niektorzy z zazdrosci zrobia wszystko, ale nie martw sie wielu czytelnikow uwielbia twoja spotanicznosc. Ja ciesze sie kazdym twoim, moich przyjaciol i wielu innych ludzi sukcesem, ze udalo sie. Bo nikt nam nie dal tego za darmo. I jak nie wyszlo za pierwszym razem to wyjdzie za drugim, trzecim, czwartym tylko trzeba probowac. Jak te paczki ;-) A co ludzie pisza to tylko swiadczy o ich kulturze. Nie pasuje to nie czytaj.... sa jednak tacy ktorzy cie uwielbiaja. Glowka do gory xoxo Eva

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa jak miło Cię tu widzieć :)) Uściski przesyłam a o pączki to jeszcze się upomnę. Któregoś dnia :)

      Usuń
    2. Zawsze jestem , tylko ostatnio malo czasu mam:-( a na paczki zapraszam do mnie :-) A glupie , zlosliwe kometarze po prostu ignoruj. Szkoda Twojego czasu :-) on jest bezcenny....lepiej napisz cos wiecej czytelnikow to doceni :-)

      Usuń
  30. Odkryłam Twojego bloga niedawno. Wieżę, że ludzi dobrej woli jest więcej. Iwonko rób to co robisz i nie zawracaj sobie głowy jakimś ochydnym frustratem, który sam sobie już nie może pomóc, to próbuje uderzyć w drugiego człowieka. Niestety z ubolewaniem stwierdzam, iż szerzyć się to będzie jak jakaś zaraza. Ale spokojnie, damy radę, bo MY MAMY SIŁĘ.

    OdpowiedzUsuń
  31. Powiem tylko Amen,Gosia

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie rozumiem takich ludzi, którzy z zazdrości i zawiści wypisują takie głupoty i to jeszcze na takim wspaniałym blogu! Jak komuś się nie podoba, to po co czyta? Ech, niektórzy to chyba poprawiają sobie humor, jak obrażą kogoś innego.
    Pisz kochana dalej i pamiętaj, że my wszystkie jesteśmy z Tobą :)
    Buziaki
    Marysia

    OdpowiedzUsuń
  33. Napiszę krótko: stosuję od pewnego czasu zasadę be nice or leave... Jak ktoś nie umie się zachować to niech sobie idzie do swojego świata. Dużo osob szczyci się tym, że są szczerzy, tylko czasami nie zauważają, że ich szczerość przeradza się w zwykłe chamstwo...
    Pozdrawiam Cię cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Be nice or leave - niesamowicie mądra zasada! :))

      Usuń
  34. I tak trzyma dalej, jak najdłużej.....i pisz, bo ja potrzebuję Twojego pisania.
    Trzymam mocno za Ciebie i Twoją całą Rodzinką kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  35. Tak czasem bywa , gdy jesteśmy szczere i otwarte. Najważniejsze , to po prostu iść dalej . Pamiętaj , jesteś równie ważna dla nas jak my dla Ciebie. Buziaki i gratuluję tatuśka tutaj , bo trochę sobie narobiłam zaległości i czytam hurtem. To bardzo miłe ,że tak fajnie dał radę i ktoś to docenił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha nie wiedziałam że hurtem u mnie można ;) ale widocznie aż tyle tego tu już mam, że można mówić o hurcie :)) uściski Maszka!

      Usuń
  36. wprawdzie takiego komentarza jeszcze nie dostałam, ale ostatnio mam podobne rozterki
    http://portia34.blogspot.com/2014/02/chyba-nigdy-nie-bede-grzeczna.html


    OdpowiedzUsuń
  37. Całe szczęście, że "Ona ma siłę..." :) i tą jej siłę ja czerpie przez monitor :) ściskam mocno ...

    OdpowiedzUsuń
  38. Ojej Iwonka, jak ja dawno u Ciebie nie byłam, nie wiem jak to się stało. Jestem jakaś zmęczona, doba za krótka, przesilenie :-)
    Wyobrażam sobie jak paskudnie się czułaś po tym paszkwilu.
    Lubię, kiedy ktoś ma inne zdanie od mojego, kiedy potrafi dyskutować , być asertywnym ale obrzucanie kogoś błotem i dorabianie sobie do tego teorii to totalny brak klasy, poziom świadczący o jakiś osobistych problemach, kompleksach, które próbuje leczyć kosztem innych.
    Można to tak wytłumaczyć, ale tak po ludzku po prostu jest przykro, że nic komuś nie zrobiliśmy a jednak ma "przyjemność" z dokuczenia nam.
    A ja Cię ściskam bardzo mocno :-)
    p.s. nawet nie wiedziałam, że tak się stęskniłam za Tobą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona, dziękuję! I też ściskam Cię :) do bólu tak :)

      Usuń
  39. Niestety w życiu jest też trochę ludzi, którzy zieją nienawiścią albo w danej chwili są sfrustrowani. Tacy ludzie najczęściej przypadkowo, wchodzą sobie gdzieś na czyjegoś bloga i ulewają swojej żółci.
    I u mnie tacy się zdarzają, z wyzwiskami i kompletnie nie na temat sformułowanymi opiniami o mnie i moim życiu prywatnym.
    To dlatego ostatnio wprowadziłam logowanie. Skoro ktoś chce pisać w ten sposób, niech się chociaż zaloguje.
    I wiesz, tacy nigdy nie mają odwagi pisać zalogowani. Ani pod prawdziwym nazwiskiem na FB.
    Do wyboru treści, które publikujemy, mamy prawo. Mamy też prawo nie pisać o wszystkim, o złych rzeczach itp.
    Pozdrowienia i tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona wiem że masz rację. A mimo wszystko nie chcę dać satysfakcji jednemu frustratowi i wprowadzić ze względu na jego osobę logowania. U mnie masę Anonimowych osób komentuje i ja nie chcę ich karać bo coś tam jeden powiedział.. póki co, nie jest najgorzej. Co będzie później trudno przewidzieć. Może i ja będę musiała kroki poczynić jakieś, ale na razie to nie jest ten moment. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję! :)

      Usuń
  40. Ale to jest wlasnie tak jak sie wchodzi miedzy wrony. No musisz krakac tak jak one inaczej Cie pozra ;P Tylko, ze kazda wrona inna i jak tu jednej i drugiej dogodzic, no jak ??? Nie da sie, a jedna madrzejsza od drugiej, a kazda wie lepiej, no i Cie zna prawie osobiscie, bo na ulicy spotka, bo zdjecie obejrzy, bo uslyszy od kogos. Ja tam wole po czesci Tobie swoja historie zostawic niz cos jakos konkretnie komentowac, bo a noz wyjdzie cos co mi nawet do glowy nie przyszlo, jakies nieporozumienie. Ludzie maja sily na zlosliwosci, niechec, dolanie oliwy do ognia, ale nie maja sily usiasc i cos poczytac, wyjsc na spacer, na to czasu nie maja. I nie chodzi mi tu o te osoby co komentuja pozytywnie, ale o tych pare, ktore po prostu sobie odpuscic nie moga. Ja rozumiem, ze mozna miec gorszy dzien i wszystko dookola sie nie podoba, ale cale zycie to juz przesada. Ostatnio wszedzie to wyplywa, tu za ladnie, tam za drogo, ta klamie w zywe oczy, a my sie przeciez czegos innego spodziewalismy, ze bedzie udawala, ze ona taka jak my, a co tam udawala, ze ona jest taka jak my. Ja nie rozumiem czemu ludzie czytaja, ogladaja, robia cos co im sie nie podoba. Ja osobiscie odkladam ksiazke, ktora mi sie nie podoba, wylaczam film... zapominam o blogu. Tak temat bedzie powracal, nawet jak sie zaszyjesz w szalasie w dzungli to sie znajdzie taki, ktory Cie skrytykuje, za masz za drogie patyki, tudziez obalil je jakis niedzwiedz, a nie Ty wlasnymi rekami zerwalas ;P
    Pozrawiam Edyta :)
    I miej w nosie !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Edyta bo ludzie myślą (niektórzy) że ja maluję tu fałszywy obraz. A tak naprawdę oni ten obraz sami malują ze strzępków informacji, których im dostarczam. Czy ja mam opowiadać że dziś rano pokłóciłam się z mężem? że sedes mi sie zepsuł 3 dni temu (naprawdę mi się zepsuł haha), że przypaliłam sobie rękę w piekarniku?... przecież to jasne że ja piszę o rzeczach przyjemnych najczęściej bo tak chcę by tu na tym blogu było. Przyjemnie. Ale bywa że mi smutno, źle i mam też chęć coś napisać.. to, to robię. Bo to moje miejsce przecież jest. I źle robię że się w ogóle tłumaczę. Ale jakoś nie mogę inaczej jak zwykle ;) Uściski Edyta :)

      Usuń
  41. Jakie to szczęście, że masz w sobie tę cudowną "siłę" i nie dajesz się złamać ludziom, którzy nie są nawet warci, żeby ich w ogóle czytać. Zawsze rób to, co Ci serce podpowiada i dziel się swoją mądrością, energią i mocą, bo dla niej tutaj zaglądamy :-) Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  42. No właśnie i tego się trzymaj! Kochasz pisać, więc rób to jak najdłużej, szczególnie, że bardzo dobrze Ci to wychodzi, a czytelnicy Cię kochają! Co tam jedna wredota, która z powodu własnych kompleksów chce ci dokopać... Wszakże jednak jaskółka wiosny nie czyni! :)
    Rób dalej to, co kochasz, nie daj się :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Iwona, ja teraz dopiero przeczytalam Twojego posta (nie wiem jak to sie stalo, ze mi umknal) i bardzo sie ciesze, ze wykasowala i wykasowujesz mam nadzieje te glupie i zalosne komentarze. Nie chodzi o to, ze kazdy komentarz musi byc przychylny - bo nie musi, nawet nie powinien, ale komentarze obrazliwe najczesciej pisza ludzie, ktorzy tylko i wylacznie w internecie maja te "odwage" NIgdy taka osoba w oczy Ci nic nie powie, ale tutaj mozna napluc bo jest anonimowo!!! Ciesze sie bardzo, ze Cie to nie zrazilo i ze nie zniszczylo Ci dnia ani zycia i ze dalej bedziesz pisac bo kochasz to robic.

    OdpowiedzUsuń
  44. Ludzie coraz bardziej potrafią być okrutni...czasem nawet nie przeczytają do końca jakiegoś wpisu a już wydają osąd o innych-według swojej miarki oczywiście...Wszystko to z zawiści, zazdrości...nie ma chyba na świecie tak drugiego zawistnego narodu, jakim są Polacy...To jest naprawdę smutne...ale nie uciekniemy od tego...Trzeba się z tym zmierzyć, stawić czoła i iść dalej... Świat może łamać nam serce na milion sposobów na dzień. Ludzie, ich zazdrość, zawiść, konformizm i obłuda mogą przechylać czarę rozczarowań dodatkowo. A my i tak dalej idziemy do przodu...i ciągle musimy szukać sposobów by nie zwariować przez najbardziej szalony twór jaki matka natura nam zgotowała – człowieka...Nie warto się przejmować, choć wiem, że w dużej mierze zależy to od wrażliwości człowieka...Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście że zależy od wrażliwości ... ale też od treningu pewnie! ;) dziękuję!

      Usuń
  45. Nie wyobrażam sobie że można by u Ciebie w tej ciepłej przyjaznej krainie zostawić jakiś jad, złość i nienawiść. A jeśli sa takie osoby to naprawdę żal ich. Można wprowadzić konkstruktywną krytykę, ale niestety takie komentarze żadko spotykane. ludzie wolą ranić słowami, wylewa się z nich gorycz, żal nie wiem dlaczego. Też miałam różne komentarze u siebie na blogu i takie które mnie dotknęły do żywego, przez które spać nie mogłam, pełne nienawiści po prostu usunęłam. I ty Iwonka jeśli tak zrobiłaś to bardzo dobrze:-) Ściskam Cię mocno!!!

    OdpowiedzUsuń
  46. Widzisz... ktoś, kogo nawet nie znasz i kto Ciebie nie zna potrafi zepsuć humor na długi czas, zostawić po swoich słowach ogromny niesmak i myśl: dlaczego? Czym sobie na takie słowa zasłużyłam? Co ten człowiek ma w głowie, że tak lubi ranić innych? A ja... żyję z taką osobą na codzień. To mój ojciec. Na początku myślałam, że to ze mną jest coś nie tak. Wieczne pretensje o wszystko, ciągle wszystko źle robię, ciągła krytyka i żale. I zazdrość. Kupiliśmy z mężem nowy samochód. On po miesiącu. Nowy telewizor. On po tygodniu. Lepszy laptop, sprzęt nagłaśniający, lepszy dekoder satelitarny, chociaż dokładnie taki sam. Ale lepszy, bo jego. Wszystko musi mieć lepsze niż jego własne dzieci! Pomocy nie odmówi, ale będzie ją wypominał latami. Więc już o nic nie proszę. A i tak źle. Dzisiaj źle pranie powiesiłam, wilgoć przez to będzie. Źle podłoga myta, smugi widać (a podobno już nic nie widzi w tych okularach i musi zmienić na mocniejsze). Myślę, że to właśnie ktoś jego pokroju mógł Ci coś takigo napisać. On uwielbia wchodzić na różn fora z kręgu muzyki i komputerów (takie ma zainteresowania) i wymądrzać się tam do woli, a niech ktoś spróbuje się z nim nie zgodzić w jakimś temacie, to mało komputera z nerwów nie rozwali. Taki typ. Na szczęście już niedługo wstawiamy drzwi do własnego domu i będę wolna. Niestety co usłyszałam to już w mojej głowie zostanie. Ale Ty też po prostu zamknij te wirtualne drzwi i nie myśl o takich komentarzach, one są pisane przez ludzi, którzy chyba nawet samych siebie nie lubią. Pozdrawiam. Aga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, wolność to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu człowieka! i warto o nią walczyć! do ostatniej kropli potu :) Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  47. hmmm...zastanawiam się , ile jadu i goryczy musi tkwić w ludziach, którzy siadają do klawiatury i zgrzebnymi palcami, piszą co im resztka szarych komórek podpowie - po co ? ku czemu ?... wiesz, Julia kiedyś napisała, że jedną z najpiękniejszych rzeczy do jakich można w życiu dojść to... obojętność na ludzkie gadanie ( tu komentarze ) usmiechnij sie kochana i głowa do góry :))))) posyłam ukochy i buziole :*

    OdpowiedzUsuń
  48. Dzis pierwszy raz trafilam na Twojego bloga i jwdni powiem ! Jestem z tego powodu szczęśliwa :) i od razu płaczę a jestem tu chwile :)
    Od razu czuje ze jesteś dobrym czlowiekiem. Tak delikatnie mówiąc :)
    Piękne zdjęcia..
    piękna Ty, piękne wnętrze raczej. ..
    pozdrawiam, :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję :) i oczywiście zapraszam! kiedy tylko masz chęć tu zajrzeć :)

      Usuń
  49. Poznałam Cię dzięki Szafie Tosi właśnie. Weszłam i zostałam. Muszę częściej komentować, chociaż nie zawsze mam coś do powiedzenia, wtedy chłonę Twoje słowa, które może pozostają bez odpowiedzi, ale pozostają we mnie. I jak Cię czytam, tak muszę przyznać, że nigdy w życiu nie pomyślałabym, że jesteś owładnięta manią dolara. No way. To chyba był jakiś przedwczesny primaaprilisowy żart. Inaczej być nie może. Całuję Cię, ściskam mocno i bądź silna. Blog to tylko dodatek do życia. Twoje jest piękne i prawdziwe. <3

    OdpowiedzUsuń
  50. Iwonko Jesteś wspaniała !!! Twój blog to moje uzależnienie nie ma dnia żeby tu nie zaglądać...Po prostu idź do przodu i miej gdzieś co inni o Tobie mówią i myślą ...Rób co chcesz zrobić ... dla Siebie dla wspaniałej rodzinki ,przyjaciół dla Nas Tych co czekają na każdy wpis !!! :D:D:D Nie wyobrażam sobie ,żeby mogło by Ciebie tu zabraknąć i Twoich złotych myśli a wraz z nimi życia ,które Cię otacza :) Ślę pozdrowienia z Bydgoszczy -Karola :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)