21 lipca 2014

Siostry



Biegną, krzyczą, wyrywają sobie włosy.
Mama, ona to. Mama ona tamto. 
Płaczą, kopią, wyrzekają się pokrewieństwa. 
Nienawidzę Cię. Jesteś głupia. Wolałabym, żeby Ciebie nie było.
Leżą na podłodze waląc piętami i wrzeszcząc w konwulsjach.
Jeszcze mnie popamiętasz. Nie daruję Ci. Zobaczysz!
Wpadają do kuchni blade, czerwone, purpurowe. W złości, słabości, i rozpaczy.

Siostry.


Połączone więzami krwi, wspólną matką, ojcem i domem.
Podzielone wiekiem, osobowością, spojrzeniem na układankę... 

Szarpią się i płaczą codziennie. Uważają że jestem niesprawiedliwa.
Trzaskają drzwiami z impetem. I tupią pokazowo w drodze do swojego pokoju. 

Ale przychodzą chwile, że szepczą ze sobą chichocząc. Że opowiadają sobie swój dzień w szkole z taką ekscytacją..
I że jedna niesie na rękach drugą całą we łzach, tuląc przy tym i całując w spocone czoło. 
I że jedna biega po szkole szukając siostry, której nie widzi przy autobusie powrotnym do domu. W panice biegnie do pielęgniarki, do dyrektora.. bo przecież jak autobus odjedzie to co ta Zosia biedna pocznie taka sama i zagubiona... I tak biega, że niemalże sama spóźnia się na ten autobus... a okazuje się, że Zosia siedzi od dawna w środku, bo pierwszoklasistom pozwolili wsiąść wcześniej, żeby się nie "pogubili".
Zdarzają się momenty gdy dyskutują, uzgadniają, dzielą się sprawiedliwie, negocjują... i gdy nie ma ani jednej łzy.
Gdy turlają się, układają klocki, budują fortece, robią pokazy mody, kotlety z błota.
I gdy jedna przytula drugą jak w filmie umiera mama małej rybki. I tłumaczy jej po swojemu, że czasem tak się zdarza. 

W takich momentach ja wiem wszystko. 
Wiem, że nie muszą pałać miłością do siebie. Mi wystarczy, że znajdują do siebie drogę mimo, że w oczach każdej z nich wszystko wygląda inaczej. 
I przyglądając się widzę jak potężne są to różnice.
I jak potrzebne. 
Bo zrozumieć świata nie da się z przymusu. 
I na przymus podzielić się czymś i na przymus kochać. 
Samo słowo "podzielić" wyklucza jakąkolwiek konieczność. Podzielić się trzeba chcieć. 
A kochać kogoś "Bo".... bo jest siostrą, bo jest bratem, bo tak trzeba... czy to ma sens?
Dla mnie to sensu nie ma. 
Bo gdy same znajdą drogę do tych uczuć, to ich nie zapomną nigdy. Bo będą w pełni rozumiały dlaczego. 
I nie będą czuły się zobowiązane. A wtedy zdecydowanie łatwiej jest zbudować pomost pomiędzy swoimi tak różnymi światami. 

I łatwiej chcieć, jak nie trzeba musieć. 
































iwona wisniewska

76 komentarzy:

  1. Piekna jest milosc siostrzana, choc nie zawsze mozna/chce sie ja okazac ale ona jest, od urodzenia az do konca zycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no chyba to jednak zależy od wielu rzeczy.. nie zawsze tak jest niestety.

      Usuń
  2. Bardzo chciałam aby starszy syn posmakował czym jest posiadanie rodzeństwa. I choć bywa różnie, miłość między nimi sama sie definiuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Choćby były tysiące kilometrów od siebie, zawsze będą się kochać wiem z własnego doświadczenia :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Red Rose- yhm, łzy radości przy spotkaniu, a zaraz potem niemal powtórka zachowań z dzieciństwa :)))
      Właśnie to przerabiam :-))

      Usuń
    2. hahaha ja nigdy siostry nie miałam, ale oczywiście o niej marzyłam.. brata przebierałam w spódniczki i uczyłam że na imię ma Kasia ;) Ciekawe jakby to było mieć siostrę...

      Usuń
    3. W naszym przypadku siostra i ja byłyśmy głownie opiekunkami pozostałej czwórki z uwagi na to,że byłyśmy pierwsze;)
      Najmłodsze rodzeństwo urodziło się 10 lat później niż my -(też bliźnięta) więc siostrzyczkę stroiłyśmy i czesałyśmy jak żywą laleczkę, a braciszek choć w spódniczki go nie przebierałyśmy, to jednak przez długi czas nosił włosy do ramion , bo w takiej fryzurce nam się najbardziej podobał , no i najważniejsze,że można mu było zrobić kucyka ;)
      Ba, myśmy nawet im imiona wybrały i do dziś mówimy o nich :"dzieci" ;))) choć to już dorośli ludzie przecież ;)

      ech, ileż to wspomnień, aż się rozmarzyłam , a walizki trzeba pakować na powrót ;)))

      Usuń
  4. Może dziwnie zabrzmi ale od zawsze mój rodzinny ideał to mama tata i trzy córki. Póki co mam jedną i 35 lat na karku, ideału już pewnie nie osiągnę ale mam.wielką nadzieję że w najbliższym czasie będzie mi dane nosić pod sercem choć jedno dzieciątko bo to wszystko o czym napisałaś omija moją córkę, która ma już 6 lat...,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ideał ideałem a życie życiem.. nie zawsze jest idealne ale z każdej sytuacji da się wycisnąć coś dla siebie.. coś co czyni życiem pięknym. No może nie z każdej zupełnie.. ale z posiadania córeczki jedynaczki sześciolatki - na pewno :):)

      Usuń
  5. Czytam i mam wrażenie, że to o moich córkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja, że o moich synkach, choć mam ich dwóch, a nie trzech ;-).

      Iwonka, już pisałam, że bardzo mi się te Wasze córy podobają, a wzmaga to również sposób, w jaki je pokazujesz i opisujesz. Pięknie.

      Amisha

      Usuń
  6. Sistrzana miłość.Nie mam siostry a i moja córcia to jedynaczka...ale wiem z opowiadań mojej mamy ile razy w dzieciństwie wykrzykiwały z moją ciocią , a jej siostrą podobne słowa.Kłótniom i sporom nie było końca-ale to niesie ze sobą również dzieciństwo.Kiedy dorosły, wszystko się zmieniło I choć nadal, zdarza się ,że ich dysputom towarzyszą spory słowne, to jednak spokojniejsze w przebiegu:-), ale co najważniejsze wiedzą ,że mogą na siebie liczyć w najtrudniejszych sytuacjach.Wiedzą,nie wierzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też siostry nie mam ale za to mam 3 braci :) w tym dwóch przyrodnich i w tym z jednym się zupełnie nie wychowywałam... ale jest ich 3 mimo wszystko :)

      Usuń
  7. Coś w tym jest, mam nadzieję że im to zostanie jak dorosną.....

    OdpowiedzUsuń
  8. Ty wiesz, że też mam trzy, i ja wiem to co Ty wiesz ;) przerobilam wszystko o czym piszesz i nadal przerabiam może obecnie za wyjatkiem wyrywania sobie włosów bo to juz za duże sa na to :))) wiem też, że nic tak jak rodzeństwo nie uczy kompromisów, dawania, dobra pomimo kłótni czy przepychanek, uczy przede wszystkim NIE BYCIA EGOISTĄ chociaz choiaz to nie reguła, kiedy sie go nie ma, co ja bede przynudzać, wiesz jak jest, jest po prostu dobrze tak jak jest ;))
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zgodzę się ze jedynka to egoista takie słowa jak zwykle mozna usłyszec od matki polki posiadającej conajmniej 2 dzieci i wymadrzającej się, poniżej odpowiedź almani proszę to przeczytać ze posiadanie rodzeństwa to nie zawsze miłość, zaufanie i przyjaźń i na miłość boską tylko nie egoista! pozdrawia jedynaczka Monika

      Usuń
    2. Ja się nie zgadzam że każdy jedynak jest egoistą (mój mąż jest emaptycznym jedynakiem :) ) ale nie sądzę żeby autorka komentarza - Ula, to miała na myśli. Napisała że w rodzeństwie uczy się człowiek nie bycia egoistą, bo to prawda - siłą rzeczy dziecko się tego uczy, ale nie znaczy to że jedynak się tego nauczyć nie może! Bo oczywiście że może. Dużo zależy od rodziców ale też od samego dziecka :) Pozdrawiam was dziewczyny! :)

      Usuń
    3. To nie reguła napisałam bardzo wyraźnie ... sama byłam jedynakiem przez 16 lat dlatego napisałam ze to nie reguła ale bywa, że często tak jest... mój mąż jedynak niestety miał egoistyczne zapędy ale dające się ułagodzić z czasem ;) teraz by ostatnią koszulę oddał innym , dlatego nie napisałam,ze każdy jedynak jest egoistą więc Moniko, nie wiem dlaczego tak negatywnie to odczytałaś :). bo nie miałam żadnych absolutnie negatywnych odczuć co do jedynaków :)
      Jeśli Cię uraziłam to przepraszam, ale nie moim było to celem bo nie napisałam tak tego jak Ty odczytałaś.
      pozdrawiam !
      ps. nie uważam tez że skoro mam dużo dzieci to jetem matka polka ;)) żaden to wyczyn i żaden wstyd jednocześnie więc szufladkowanie matek więcej niż jednodzietnych tez nie jest potrzebne ;), to dlatego, że byłam sama wiele lat i miałam ogromną potrzebę posiadania rodzeństwa sama postanowiłam mieć dużo dzieci ale mam tylko troje.

      Usuń
    4. No i tak jak nie jest reguła egoizm jedynaka, tak też regułą nie jest przypadek Almani -- jedne rodzeństwa się kochają bardziej inne mniej a inne wcale, mam w rodzinie dalszej taki przypadek, jedna siostra nienawidzi drugiej, a ta druga pomimo tego kocha tą co jej nienawidzi - choć to w sumie jeszcze inny przypadek relacji międzysiostrzanych ;)

      Usuń
    5. Oczywiście że na nic nie ma reguły... różnie to bywa...

      Usuń
    6. A moj maz ma trojke rodzenstwa i kazde z nich jest takim egoista, ze az zal. Niekiedy sie zastanawiam czy on serio od nich, oni zawsze wiedza jak go wykorzystac, a w zamian nic nie dac (nie chodzi mi o rzeczy materialne, ale o zwykle dziekuje). A ja jestem jedynaczka i tutaj musialam sie nauczyc byc czasami egoistka bobym chyba popadla w depresje i stany maniakalne. Tak, ze w rodzenstwie czlowiek moze nauczyc sie jak nie byc egoista, ale wcale tak nie musi byc, wcale nie jest powiedziane, ze posiadanie rodzenstwa daje wiecej mozliwosci. Znam sporo jedynakow i niestety malo, ktory z nich jest egoista. A wrecz przeciwnie. To taki dosc oklepany stereotyp. Bardziej sie przyczyniam do teorii wychowania. Niestety ten czynnik chyba ma duzy wplyw.
      Pozdrawiam Edyta

      Usuń
  9. Oj oj ile razy płakałam w ciszy swojego pokoju ....jak mogą tak się nienawidzić obie takie kochane obie moje ,by potem cieszyć się do łez z tego jak się o siebie troszczą jak jedna o drugiej pamięta Siostry taka trudna i taka piękna miłość Dziękuje za post o moich już kobietkach Pozdrawiam Aha pamiętaj że przyjdzie czas kiedy zjednoczą się w walce z Wami rodzicami :) i to też ma swój urok Kocham każdy z nimi dzień choć niektóre dopiero po jakimś czasie Hi hi hi

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja mam dwie :-) choć czasem mam wrażenie, że więcej ich pod mym dachem hi hi dzieli je 6 lat ,mają zupełnie różne charaktery, czasem kłócą się na potęgę, skarży jedna na drugą...ale bronią siebie na wzajem jak lwice i widzę, że one jeszcze nie wiedzą jaka ogromna miłość je łączy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to dla mnie jest ten cud.. że one jeszcze nie wiedzą jak ważna miłość je dotyka :) i jak wykrzykują: nienawidzę Cię.. że to tak na prawdę nie znaczy nic ..

      Usuń
  11. Witaj
    Jakże bliskie są dla mnie te słowa.
    Ja starsza o 5 lat siostra, zobligowana do opieki nad młodszą. Zbuntowana, dlaczego ta mała wiecznie ze mną, przy mnie, robi to samo co ja.
    Do mojej miłości do niej musiałam dojrzeć i zrozumieć. Dziś nasze relacje są przyjacielskie, wiem ,że mogę na nią liczyć a i ona może zawsze liczyć na mnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To piękne :) całe życie marzyłam by mieć siostrę ...

      Usuń
  12. Kurcze, nie bardzo wiem co to znaczy, siostry nie miałam, z braćmi jakoś tak mi nie po drodze , dziecko mam jedno i chyba tak zostanie , ale tak pięknie o tym piszesz, jak o przygodzie, wyjątkowym byciu razem, słów mi brak ale czułam takie ciepełko jak to czytałam :-)
    Buziaki Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też siostry nie miałam, braci za to mam i nie są to najprostsze relacje.
      Ja też buziaki przesyłam :)

      Usuń
  13. Ja właśnie lubię Pani bloga bo lubię przyglądać się takiej rodzinie jakiej nie mam. Jestem jedynaczką. Chciałabym mieć rodzeństwo ale wiem, że to na zasadzie, że się chce tego czego się nie ma. Muszę się cieszyć i doceniać to że jestem jedynaczką tak jak Pani córki to, że mają siebie. Moja mama mówi, że ja jestem cudem a cuda zdarzają się bardzo rzadko. Co oznacza tyle, że nie może mieć więcej dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maju Ty jesteś tak mądrą, dojrzałą dziewczynką, że stale zastanawiam się jacy są Twoi rodzice, że jak potrafili wychować taką mądrą dziewczynkę :) pozdrawiam Cię serdecznie!!

      Usuń
    2. ja tez sie zastanawiam… Bo wydajesz sie Maju bardzo dojrzala i bardzo madra dziewczynka :-)

      Usuń
  14. Mam siostrę o 9 lat starszą i też bywało różnie, choćby z racji różnicy wiekowej ale teraz nie oddam jej nikomu za nic na świecie!!! Za to w domu mam syna i 5 lat młodszą od niego córkę. Zwykle kiedy wychodzę już z siebie, bo wciąż się ze sobą przekomarzają, on nagle ją obejmuje i przytula, ona mu buziaka daje…:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a potem włosy z głowy wyrywa ;)) znam znam :))

      Usuń
  15. Wzruszyłam się. Pięknie piszesz! Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak zwykle prawdziwie i pięknie!
    Piszę Ci to ta ,która ma 5 rodzeństwa w tym siostrę z którą "bójki " prowadziła już pod sercem naszej Matki :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam ten komentarz dziś rano i aż mi ciarki przeszły... 5 rodzeństwa... i siostra bliźniaczka.. ale to musi być niesamowite!! nie wyobrażam sobie, że do mnie przyjeżdża w odwiedziny taka druga ja :):) wiem że pewnie różne jesteście ale i tak sobie tego nie wyobrażam.. i w ogóle że ma się 5 rodzeństwa sobie nie wyobrażam .. i jak cudownie musi być..

      Usuń
    2. Iwonuś,no co ja mogę Ci powiedzieć,nie wiem ,co znaczy nie mieć rodzeństwa bo miałam go pod dostatkiem ;)))
      Bliźniętami -(siostrą i mną)) nasi Rodzice rozpoczęli "tworzenie" rodziny i po "solowej" dwójeczce -bliźniętami ją zamknęli ;)
      Uczciwie jednak muszę przyznać,że najbliższe relacje mam z "kopią" samej siebie, ale temu zjawisku się nikt nie dziwi ;)))
      Pozdrawiam raz jeszcze!

      Usuń
  17. :) ja też siostrę mam.. i dzięki Tobie wróciłam do tych lat kiedy wszystko to, o czym piszesz miało miejsce.. i tylko się do samej siebie uśmiecham.. ehh
    Ile to wojen było, ile tragedii i łez wylanych. Bo Ona to to. Bo Ona zaczęła.. i czemu wciąż ten "ogon" w postaci mojej siostry mam?
    A dzisiaj, gdy na kilka dni wyjechała, to tak jakby mi jakąś część mnie zabrali ;) i dziękuję losowi, że mi Ją dał. I rodzicom dziękuję! .. bo dziś wiem, że dostałam od Nich najpiękniejszy prezent, jaki kiedykolwiek mogłam dostać - RODZEŃSTWO!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mnie wzruszyła Twoja wypowiedź...
      tak bardzo bym chciała, by mój Syn też otrzymał taki prezent...ech... życie...

      Usuń
  18. Mam siostre i niestety miedzy nami od zawsze panuje chlod i dystans. Nie wiem gdzie i kiedy nasze drogi rozeszly sie tak bardzo, ze nie jestesmy sobie bliskie wcale. Moja corka nie ma rodzenstwa. I czasem walcze sama ze soba - czy warto by to rodzenstwo miala skoro moze sie okazac, ze wcale nie podaruje jej tej siostrzanej wiezi, a pustke i bol.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie przypadki, szkoda, że Cię to spotkało, tak jak napisałam miałam w dalszej rodzinie taki rodzaj relacji, miedzysiostrzanej,
      ale w tym wypadku oprócz może błędu rodziców bardzo dużą role odegrały geny - kochająca siostra była wierną kopią matki a ta druga - ojca, a ojciec niestety był ... - BYŁ STRASZNY ! po mimo, że był bardzo czystym, uważającym i dbającym / głównie o siebie/ człowiekiem był niestety typem znęcającego się nad ludźmi psychicznie. tak mu się zrobiło po śmierci najmłodszej córki - no tak bywa, cierpiała na tym cała rodzina... więc to, że było tak u ciebie nie musi być reguła, bo ta dobra siostra ma dzieci i one się kochają i maja już swoje dzieci a ta druga zostawił a i swoje dziecko i swojego męża i poszła w świat...

      Usuń
    2. Ula-piszesz,że ten ojciec zmienił sie po rodzinnej tragedii...
      Uwierz, każdego członka tej rodziny -(nie tylko tego ojca)-zmieniła śmierć tej córeczki i siostrzyczki ... Życie po takich traumatycznych doświadczeniach już nigdy dla nikogo nie jest takie samo... To ogromna próba dla calej rodziny,nie tylko dla rodzenstwa.

      Usuń
    3. Kongoset MP - absolutnie się zgadzam i Twoją odpowiedź traktuję jako swoją na komentarz Uli.
      Almani - teraz powiem coś w sposób jakiego nie lubię a nie umiem inaczej: NIE MOŻESZ!! - po prostu nie możesz!!!!! widzieć swojego życia i życia swoich dzieci/dziecka poprzez pryzmat tego co zadziało się w Twojej rodzinie... Masz prawo się tego bać, ale nie daj się temu lękowi!! Bo między nimi będzie tak jak Ty i Oni sobie to zorganizują. Możesz wiele zrobić by rodzeństwo było bliżej siebie! I MUSISZ w to uwierzyć!!!! Bo tu nie Twoja mama i nie Twój tata będzie wychowywać Twoje dzieci tylko Ty. A te dzieci nie będą przecież drugą mamą i ciocią :) Nie ma co czasu marnować na zastanowienia.... trzeba zrobić wszystko by było zupełnie inaczej! :):)

      Usuń
    4. Ula dziekuje za mile slowa. Aczkolwiek historia ktora opowiadasz jest bardzo tragiczna i zupelnie rozna od mojej. U mnie nie bylo zadnej tragedii, a tym bardziej nienawisci miedzy mna, a siostra. Po prostu nie bylo i nie ma bliskosci. Jestesmy sobie obojetne. Potrafimy nie zadzwonic do siebie caly rok i nawet nie pomyslec o sobie. Bo i po co. Jestesmy ekstremalnym przykladem coreczki tatusia i mamusi. Ja bylam coreczka tatusia - jemu zwierzalam sie z problemow, pierwszej milosci i to on przeprowadzil mnie przez dorastanie od zlamanych rak, przez pierwszy okres do pierwszych randek. Matka byla zajeta siostra i sie nie dogadywalysmy. Siostra z kolei nie lubila ojca. Dziwna sytacja ale tak jakos wyszlo.
      Iwona dziekuje bardzo za cieple slowa - to chyba taki najwiekszy lek, ze nawet starajac sie i tak popelnie bledy rodzicow. Musze z tym walczyc - przeciez nie jestem nimi.

      Usuń
  19. Hihi, to chybq wszedzie te klimaty! Moja parka, to tez sie wyzywa, tlucze, zeby za chwile sie bawic razem. Jak jednego nie ma w doöu, to drugie zaraz pyta, gdzie polazlo :)

    OdpowiedzUsuń
  20. mam trzy corcie i synka ktory jeszcze jest malenki ale siostrzyczki daja popalic miedzy soba i to wieczne mamoooo!!!!:-)piekny post

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mamo mamo mamo - tak czasem dudni mi w głowie wieczorem że aż mi słabo.. a jak wyjadą na weekend do babci to mówię do męża: o jej ciekawe co robią.. o jej ciekawe czy zosia poradziła sobie z plecaczkiem... o jej ciekawe czy nie za bardzo się kłócą... i czy tęsknią ;))

      Usuń
  21. Pieknie umie Pani ubrac w slowa otaczajacy swiat. Pozdrawiam serdecznie.
    marielle.

    OdpowiedzUsuń
  22. A ja sie wzruszylam i lzy sie krecily kiedy czytalam co piszesz. Dziekuje, ze takie piekne slowa i jakze madre.
    Ja nie mam siostry i bardzo zaluje.
    Moj syn jest jedynakiem i tego tez bardzo zaluje.
    Los czesto przewrotny jest i inaczej sie nie da...
    Zazdroszcze czasem ludziom, ktorzy maja wieksze rodziny bo ja tez bym taka chciala miec, wrecz o takiej oboje marzymy.
    Moze jeszcze nic straconego, moze moj syn kiedys doswiadczy braterskiej badz siostrzanej milosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Abby ale masz synka - i tego pewnie nie żałujesz! ja uważam że w życiu należy skupiać na tym co się ma. Oczywiście że marzenia są bardzo bardzo ważne i warto je mieć ale nie można przy tym zatracić tego co tu i teraz.. najważniejszego.. czyli życia jakie się ma :)

      Usuń
    2. Oczywiscie, ze nie zaluje! Marzymy tylko skrycie o wiekszej rodzinie i czasem robi sie smutno na sercu ale tylko czasem:)
      Liczy sie to, ze mamy siebie, ze jestesmy zdrowi, ze jest dobrze, to jest najwazniejsze.

      Usuń
  23. Kurczę sama jestem jedynaczką i nigdy jakoś nie odczułam braku rodzeństwa (cioteczne rodzeństwo dawało mi zawsze wszystko czegon potrzebowałam i tak jest do dziś )... moja córcia póki co jest sama ale tutaj sa inne względy i strach...ech może się zdecydujemy na drugie dziecko a może nie...póki co jest wiele za i wiele przeciw :/ może gdybym odczywała samotność czy tęsknotę za rodzeństwem sama to szybciej podjęłabym decyzję jednak"za" ale zawsze miałam wsparcie najbliższych i nie czułam się wcale jedynaczką ech...ciężkie to sa tematy

    myszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to podobnie jak mój mąż. też aż tak tego braku rodzeństwa nie odczuł ..

      Usuń
  24. Od kilkunastu tygodni wisi u mnie w projektach post o mojej siostrze. Jest tam i dojrzewa, bo mam wrażenie, że żadne słowa nie są w stanie oddać istoty tej relacji i więzi, szukam więc kolejnych, dopracowuję i może kiedyś ujrzy światło dzienne.
    Póki co, wiem na pewno, że to jedna z tych relacji, o których myślisz: "nic piękniejszego w życiu nie mogło mnie spotkać".

    "Dzisiaj jesteśmy zupełnie różnymi osobami.
    Ktoś powiedział: "Nigdy bym się nie domyślił, że to twoja siostra".
    Lecz łączą nas migotliwe zmierzchy, urodzinowe przytulanie wśród Maminych poduszek i bezpieczeństwo ramion Taty.
    Dzieliśmy ze sobą tajemniczą krainę, do której nikt inny, poza nami, nie może przybyć.
    Bo łączy nas tysiące wspomnień"
    /To a very special Sister - Pam Brown/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Little Hope cudownie to napisałaś.. o tej krainie.. nigdy tak o tym nie myślałam.. miałam braci, nie miałam poczucia krainy.. może moje dzieci takie będą miały :)

      Usuń
  25. No..., to wszystko o mnie i o mojej siostrze...! Jakbyś nas znała :)
    A później dołączyli do nas bracia (7 i 9 lat młodsi ode mnie). Najpierw ich przewijałyśmy , usypiałyśmy itd., a później tłukliśmy się wzajemnie.... Jej...., schematy powtarzają się w każdej rodzinie :)
    Buziaki dla Twoich Dziewczynek!

    OdpowiedzUsuń
  26. Moje rodzeństwo to też 3 braci, w tym jeden przyrodni. Duża różnica wieku między nami i różnica płci sprawiła, że te relacje nie są takie o jakich marzyłam. A mój syn też niestety rodzeństwa nie ma, choć zawsze marzyłam, by mieć co najmniej dwójkę i z małą różnicą wieku...
    Życie czasem układa swój własny scenariusz, może właśnie tak ma być ... tego nie wie nikt. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tego nie wie nikt, ale trzeba cieszyć się tym co się ma :) inaczej przyszłoby zwariować! Pozdrawiam!

      Usuń
  27. Pięknie :) Ja patrzę na moich smyków i widzę, jak fajnie jest mieć dwóch chłopców - braci. Teraz mi się marzy siostra dla naszej królewny ;)
    Zdjęcia mnie rozczuliły :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Iwonko zawsze kiedy ktoś mnie pyta, jakie dziewczynki mają ze sobą relacje odpowiadam " Moje dziewczyny tak samo się kochają jak się nienawidzą " :) i to święta racja!

    OdpowiedzUsuń
  29. Święte słowa :) samamiałam niezłe scesje zmoją siostrą, a terez jest moją najlepszą przyjaciółką zresztą jak sobie tak pomyślę to zawsze nią była :)

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja siostry nie miałam, mam młodszego brata i u nas wszystko wyglądało bardzo podobnie.
    Zawsze marzyłam o siostrze ale cieszę się, że mam przyjaciółki, które w tę rolę znakomicie się wcielają:)

    I jedynym błędem, którego żałuję jest to, że nie zdecydowałam się na więcej dzieci, że skrzywdziłam swojego syna, pozostawiając go jedynakiem, chociaż mam cichutką nadzieję, że uda nam się to jeszcze zmienić...;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)