15 lipca 2013

lipiec w każdym z nas.




Tydzień za tygodniem mija. 
Latem zdecydowanie szybciej.
Te dni jak ptaki, przylatują i odlatują spłoszone.
A ja nie nadążam z odnajdowaniem się w nich.

Ja lubię spokojniej.
Nie, nie lubię nie mieć na głowie. Lubię mieć.
Ale mieć tak by mi było dobrze. By gonić czas, ale w końcu go doganiać. By przy każdym wyłączaniu lampki nocnej myśleć, że dziś udało mi się.
Udało mi się poskładać dzień po mojemu. 
Że zdążyłam i z obowiązkami i z przyjemnościami.
I każdemu odpisałam i o niczym nie zapomniałam.

Uwielbiam odpisywać na maile. Zdjęcia wysłać jak ktoś prosi, by nie czekał ten ktoś dłużej niż ja nie lubiłabym czekać*
I jak obiecałam to się wywiązać. I jak zdecydowałam się na coś, to brać za to odpowiedzialność.

Jestem taka, że jak coś robię to albo na 100% albo na 0%. Albo wchodzę w coś cała albo nie wchodzę wcale.
A to lato mi nie sprzyja. I te dni jak ptaki.
I ten czas, którego nie widać zbyt wyraźnie przez duże, przeciwsłoneczne okulary. 

Lubię jak mam chwilę codziennie by pomyśleć. Zauważyć. Zastanowić się. 
Wyskoczyć na chwilę z tego wiru. I osiąść w swoim małym świecie zadumy. Choć na krótką sekundę... 
A leżaki, koszyki piknikowe, olejki pachnące morzem jakoś wiecznie pałętają się pod nogami blokując mi drogę. 

Za dużo słońca. Za dużo letniego lata we włosach. Pajęczyn z pająkami na wysokości wzroku. 
Za dużo stopni na termometrze. I ciągle za mało wody w doniczkach. 

Tylko dzieci wiecznie zadowolone. Jak one to robią?
Skąd czerpią tą stałą przystosowalność do sytuacji? 
Wypłaczą co trzeba, i lecą dalej się bawić… zapominając po trzecim kroku, że było coś na rzeczy.

A my dorośli ciągniemy za sobą cały świat myśli. W tumanach kurzu zakopany optymizm raz się wyłania a raz znika.
My dorośli znajdujemy ciągle jakieś usprawiedliwienia. 
Nie zrobiłam tego, bo czasu brakowało.
Nie wysłałam, bo wszystko dziś biegiem.
Nie zerknęłam jak prosiłeś, bo dziś za gorąco…za późno…za.

I lepiej nam od razu. Niezdolność lipcowego funkcjonowania usprawiedliwiona. I innym lepiej. Bo ona chciała, tylko nie mogła.
I świat dalej płynie swoim upalnym tempem. 
Tydzień za tygodniem mija. 

A ja zawieszona, senna, poirytowana. W klimatyzowanym pomieszczeniu udaję, że na nic nie mam czasu. 
Bo tak wygodniej. Bo tak łatwiej. Bo przecież wiadomo - lato. 

A czas jest giętki jak gumowy wąż ogrodowy. Jak tylko mamy chęć go nagiąć, to on bez zbędnych ceregieli się nagina. 
Ale kto by tam o tym myślał w ten leniwy, lipcowy poranek... 



letnie nasze dni i wieczory









każda w swoim świecie. o ile to na huśtawkach to nie ma problemu. 
ale czasem jak każda coś po swojemu… no sprostać jednej matce ciężko ;) 





a oto cheeseburger na słodko (muffin, ciasto czekoladowe i masa w różnych kolorach) 







cały koper i połowę pietruszki już pożarły przyszłe motylki, ale do tego przywykłam i jak co roku pietruszkę od lipca oddaję gąsiennicom :)



moja córka w kolejnej makijażowej odsłonie



niebo niesamowity miało kolor któregoś wieczoru








Owocnego lipca wam życzę ;) i sobie też! :)


i.w.


* Iza wybacz, że tyle mi to zajęło :)




63 komentarze:

  1. Nie wiem, czy to tak raźniej w "niedoli", ale lżej mi na duszy, nie że odpuszczę co tam mam do zrobienia, bo o niczym nie zapomniałam, tylko tyyyyle tego, ze wszystkim trzeba zdążyć na "jakiś ustalony czas" od tego ustalonego już mnie głowa chwilami boli, ale mam notes taki w czekoladowej oprawie z róża i w nim zapisane krok po kroku tych zadań. Tych zamysłów, tych konieczności. A lipiec ucieka szybciej niż jakikolwiek inny miesiąc. Mimo, że dni są dłuższe, że słońce wcześniej wstaje, że później zachodzi, że owoce sa świeże i czereśnie słodkie, że ogórki, i że kiszone, a na nic tego czasu nie ma...
    Lubię wolniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maryś moja pierwsza myśl - to co ty robisz o tej porze jeszcze tam??
      A lipiec... mi też Maryś. Mi też szybciej ucieka i ja się zastanawiam czy to on tak pędzi czy to ja tak zwalniam ... a przecież jak ja zwolnię, to sprawy się wloką za mną. Wciąż te same jak w każdym innym miesiącu.. tylko ja inna. rozleniwiona - no nie ukrywam :)) i też o tym słońcu myślę, że wcześniej wstaje i później zachodzi a dnia mniej niż zimą ...
      Ale sierpień ( i to już od 1-szego) rozpocznę spokojem i radością dziką, że tak powiem :):):)
      Miłych snów moja TY :))

      Usuń
    2. chciałam Cię zaskoczyć, tyle czekałam aż w końcu napiszesz, ze aż sie od zaglądania do Ciebie przeciąg zrobił :))))))))

      Usuń
    3. hahahaha naprawdę????? matko dobrze, że ja o tym nie wiedziałam bo w stresie bym publikowała ten post ;)) a tak wszystko na spokojnie ;)

      Usuń
  2. Ja się nawet zastanowiłam dzisiaj, gdy brałam coś z lodówki, czy Ty byłaś u mnie dzisiaj czy kiedy?? Ja też lubię wolniej, ale już powoli akceptuję fakt, że się chyba nie da...mało mam takich wolnych chwil na zadumę, na zwykłe sobie posiedzenie... tygodnie, miesiące, lata...za szybko, za szybko... Ostatnio okazało się, że widziałam kogoś rok temu a mi się wydawało, że kilka miesięcy tylko minęło i to nie możliwe, że aż rok... a możliwe jednak... za szybko... wakacje powinny być wolniejsze a wcale nie są...też miną za szybko...w jakiś taki nastrój mnie wprowadziłaś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tych chwil mam sporo a w wakacje to w ogóle w zasadzie.. i stąd ten post.. bo ciągle o tym czasie myślę i myślę i o tych wakacjach ;) wiesz ukrócona wolność boli :)) ale wiem, że tak naprawdę to nie czasu wina, że Izie 4 zdjęć przez tydzień wysłać nie mogłam ;) to wina lenistwa takiego typowo lipcowego.. słońce grzeje, okulary na nosi.. myśleć się nie chce a co dopiero życie organizować ...dobrej nocy Julitko :)
      Z tej lodówki to się uśmiałam hahaha... no nie mogę no!

      Usuń
  3. Może te dzieci nie myślą o tym jak inni ich "odbiorą"?, są sobą i już, w każdej chwili? A my ciągle się oceniamy i sami sobie wydajemy się niedoskonali, nie nadążający.......? Tacy chcemy być "dobrzy", najlepsi? I tak męczymy się sami ze sobą. A może lipiec, to taki czas, który pokazuje, że można nie nadążać......Może nawet inni będą nas bardziej lubili gdy nie będziemy tacy doskonali? Bliżej nam będzie do nich? Tak jakoś to jest.......Wiesława.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. energia dzieci to dla mnie zagadka.. w ogóle dzieci. a mam ich troje to niby powinnam wiedzieć więcej ;)

      Usuń
  4. Wiesz świat pędzi jak szalony... a czas chyba go goni... trzeba się nie dać, ani czasowi ani światu. Bo życie nasze nie staje w miejscu, ucieka - a my wraz z nim. Więc kochana wolniej - to jest to. Wtedy możemy naprawdę żyć, smakować to życie, ten świat w nas i wokół... A życie jest piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie o tym... że ja wolniej w tym lipcu dużo ;) i może właśnie tego mi potrzeba ;) ale życie nie czeka, sprawy te same do zrobienia co zawsze a ja z energią na 50% ;) Ale widocznie natura tak chce :)

      Usuń
    2. Niekiedy lepiej na 50 %... i smakować życie, niż na 100% a życie pomyka obok...

      Usuń
  5. czy to "moje"ogoreczki takie ladne i smakowite? obudzilas we mnie chcie na małosolnego!!!!!!!!!!!!!!!!! i to od rana.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. twoje twoje :) a dodatkowo twoje ogórki zdobią ogródek Julity i mojego teścia :))

      Usuń
  6. goń Iwono króliczka, bo oto w tym chodzi:) córki Twe na wspólnym zdjęciu przy zachodzie słońca- pocztówkowe.
    I skromnie, nawet bardzo, bardzo skromnie zapraszam do mojego świata, choć na krótką chwilę, to będzie zaszczyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na krótką chwilę zajrzałam ale żeby poczytać muszę znaleźć chwilę w tym moim lipcu :)) na pewno wrócę jeszcze :)

      Usuń
    2. no tak, ja kudłaty durnowaty, Ty o braku czasu, ja o czytaniu tych moich epopei, ale i tak miło Dziękuję :)

      Usuń
  7. Też lubię wszystko wolniej, ale ostatnio nie mam wolnych chwil na zadumę, dni płyną tak szybko, a w wakacje to już szczególnie szybko...dlaczego jesienno-zimowe wieczory tak się dłużą....

    Cudne foteczki ;D

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i ja odpowiedzi szukam - dlaczego? ;) pozdrawiam też :)

      Usuń
  8. Może bardziej wygląda to tak że poranki leniwe a w dzień lipcowe marmolady,przetwory,cała reszta przyziemnych spraw i jakoś tak bardziej w tym okresie doceniamy ten spokój z rana.Tą chwile ciszy

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakbyscie mieli co drugi dzien deszcz lub zmiane pogody tezbyscie przyspieszyli:) zeby wieczorem moc tak sie ubrac marzenie. A od czasu do czasu poleniuchowac kazdemu sie nalezy :) miec wakacje jak sa wakacje - ot tak po prostu, poddac sie porze roku i zyc w zgodzie z natura, moze ona mowi daj sobie 5 minut, bys pozniej miala checi na inne rzeczy. Sprobowac czegos innego - lenistwa :)
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no może właśnie powinnam poddać się naturze zamiast nad tym debatować ;) Edyta deszczu współczuję!!

      Usuń
  10. Dzieckiem być choć przez chwil pare....
    Bo to lipiec kochana jest taki leniwy w te bardzo gorące dni. Czasami czlowiek tak ma ze zwalnia, ze wlacza na bieg drugi a nie ciagle na piatym biegnie...
    życze Ci tego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja dziś na biegu zerowym od rana ;) ale może na drugi uda mi się wrzucić pod wieczór ;)

      Usuń
  11. Kochana te letnie dni (mimo, że moje jeszcze do 24 rok szkolny mają) pędzą na złamanie karku. I ja rano budzę się przerażona jaki to dziś dzień mamy i co to ważnego miałam zrobić a Asia już krzyczy z sypialni mamo pomocy!!! a Zuza naburmuszona zawija się w poszewkę: dziś nie wstaję ja chce spać.... a ja liczę dni do wyjazdu do rodziców i już w wyobraźni odpoczywam i na OFF jestem mentalnie, bo mama dziećmi mi się zajmie. I planuję już trasę wędrówki po Walii na druga połowę lipca i przebieram ubranka... matko kiedy one z tego powyrastały?
    Wieczorami padam na poduszkę z obietnicą w sobie... jutro będzie spokojniej bez bieganiny... i znowu budzik nie zadzwonił i nieprzytomna na śpiącą koszulkę bluzę zakładam i biegniemy do szkoły

    Ściskam ciepło i czekam na imię jakie ma widnieć na kartce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prawdę Iza dzieci do szkoły do końca lipca (prawie) chodzą?????? matko!! u nas w połowie czerwca jest koniec roku i w tym roku 10 września zaczyna się szkoła. Rok temu 6 września był początek.. 3 miesiące wakacji w tym roku! a dla mnie ta szkoła to odpoczynek od mojej gromadki ;) pod koniec sierpnia zawsze czekam na to jak na zbawienie hahaha

      Usuń
  12. I czerwiec i lipiec i sierpień migiem uciekają...Lato takie cudne, a tak krótkie się wydaje. Nie wiem sama czy czas mi szybciej płynie jak do pracy chodzę czy jak mam urlop:)

    Na Twoich zdjęciach to samo czym i ja się cieszę obecnie:) Ogórki zrywam, patrzę co dzień jak pomidorki czerwienieją, jak mszyce botwinkę i szpiniak skręcają:) Zachwycam się smakiem malin i jagód. Wieszam pranie za praniem i pachnące latem układam w szafie. Jeszcze się ciepłe dni nie skończyły, jeszcze lato trwa, a ja już za nim tęsknię...Za tymi dniami co minęły. Za majem, za czerwcem, za truskawkami, konwaliami i bzem. A w listopadzie tęsknię nawet za komarami i burzą po upale...I myślę sobie wtedy co roku, że jakoś mi ten czas uciekł przez palce znowu, nie nacieszyłam się wszystkim, nie zrobiłam wszystkiego co zaplanowałam.
    Uwielbiam lato we włosach i w głowie...

    Pozdrawiam:*
    3kropka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam :) kocham i w zimowe wieczory tęsknię :)

      Usuń
  13. i jednym okiem w półśnie, chociaż dopiero jedenasta w dzień czytam ten post - kawa nic nie daje i tak jak Ty poirytowana jestem, a tyle codziennie obowiązków mam i listę pełną, i zawsze coś niedokończone, lista nie wykonana do końca... lato? latem nawet ciężej mi wstać ciut świt. Zimą nie mam z tym problemu.
    Tobie też owocnego! :) ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja podobnie Agata! :) ale lubię to mimo wszystko :)

      Usuń
  14. Iwonka, dla mnie wszystko zaczęło uciekać zaraz po studiach... Każdy miesiąc za szybko... Zwalniam tylko na urlopie - dni mają wtedy jaś niebotyczną elastyczność i spokój:)
    A te dzieci wiecznie zadowolone to niepojęta sprawa... A Ty to widzisz i obserwujesz na co dzień... I tego Ci zazdroszczę....
    :*
    SIł i spokoju i zwolnienia obrotów Ci życzę, Iwonka, i sobie też:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelina ja właśnie spowolniona jestem haha na obrotach wolnych do bólu :) a lipiec sobie mknie i na mnie nie czeka ;) życz mi wzięcia się w garść lepiej ;))

      Usuń
  15. my w lesie, pośrodku niczego. Pogoda jesienna i niech tak zostaje. Wszędobylskie lato daje odetchnąć, nacieszyć się listkiem każdym. Choć nawet tutaj życie nas dosięga:( Życzę spowolnienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam cieszyć się każdym listkiem .. kocham :) spowolnienia już nie nie :) jestem spowolniona :) potrzebuję przyspieszenia by dogonić lipiec który mi ucieka ;)

      Usuń
  16. Pocieszyłam się kochana wiesz? Bo mnie przeprowadzka czeka, sprzątać i okna myć już powinnam, przecież tak czekałam, a nie chce mi się nic. Już nawet usprawiedliwiałam się "ciążowym" zmęczeniem. Ale to chyba faktycznie leniwy lipiec po prostu:) Marzę o popołudniowej drzemce choć przez pół godziny. Nie pamiętam już kiedy tak sobie drzemałam.
    I dzieciom zazdroszczę zdolności regeneracji sił. Im 5 minut wystarczy, ba! czasem nawet dwie minuty:)
    Ale mimo wszystko dobrze że jest lato. Tylko mogłoby być dwa razy dłuższe, żeby na wszystko czasu starczyło:)
    Pozdrawiam Iwonko! I dziewczyny Twoje śliczne ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Iza :) i ja was ściskam :) moim dzieciom mam wrażenie że 2 sekundy wystarczą na regenerację ;)

      Usuń
  17. To dobre serducho tak motylki przyszłe podkarmiać :) pomysł z cheesburgerem genialny!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha no z tą pietruszką to już się poddałam ;) bo co roku, rok w rok tak to jest.. i koper to samo. Koprowi zdjęcia nie zrobiłam bo nie ma ani jednego listka ;) ale co tam! jakie piękne pazie królowej będą z tego! :)

      Usuń
  18. Boże a myślałam że tylko mnie te tygodnie tak uciekając. Kocham lato, te ciepłe wieczory, poranki z ptaszkami, spacery z dzeciakami, ale zawsze na coś braknie mi czasu, cieszę się że znajduje czas na zaglądanie tu do Ciebie. Śmieje się czasem że na emeryturze znajdę czas, ale znając samą siebie to coś wymyślę ;) Pozdrawiam Cię ciepło w ten lipcowy dzień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja pozdrawiam i ja się cieszę że u mnie jesteś :))

      Usuń
  19. Dzień za dniem ucieka, spraw coraz więcej, czasem poradzić trudno i płaczę jak to dziecko, aby równowagę przywrócić, bezsilność rozładować, emocjom dobrym miejsce zrobić ... tylko trochę dłużej niż dziecku równowaga wraca i opuchlizna z oczu schodzi potem dłużej... ale pomaga ...
    Na szczęście przede mną od jutra prawie trzy tygodnie urlopu ... będę ładować baterie i nie będę przejmować się, że nie zdążyłam dziś jeszcze czegoś zrobić ;)
    Buziaki Iwonko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 tygodnie.. no no!! to wypoczywaj Olga w spokoju :) uściski :)

      Usuń
  20. a ja wczoraj znajomej wywody na temat milosci do malosolnych i teskonoty za nimi robilam...a Ty sama? tak sobie hodujesz w tej Ameryce???/i pomidorki Twoje?a ja bylam pewna , ze na kwiatkach i ziolkach konczysz;)
    i nie tak, ze nic innego nie zauwazylam....ale te malosolne....;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha Ala jak ja bym mogła, czyli jak bym miała miejsce to ja bym miała i ziemniaki i marchew i buraki i wszystko co się da :)) zborze na chleb np ;)) a póki co mam ogórki, pomidory, jagody, maliny i winogrona ;) miałam więcej warzyw ale w tym roku zrezygnowaliśmy bo ogarnąć i dzieci i ogród i życie to nie lada wyczyn ;)
      ja też kocham małosolne bardzo bardzo :) i doczekać się ich nie mogę!

      Usuń
  21. Stanowczo za szybko mija ten czas, a z upływem lat powiedziałabym, że coraz bardziej przyśpiesza.Może to dlatego, że powtarzamy codziennie większość tych samych czynności, te same schematy, te same sekwencje, coś co jest nam dobrze znane.Często robimy coś mechanicznie, więc nawet nie zauważamy, że coś robimy.... poruszamy się z jednego miejsca na drugie..... biegniemy.... pędzimy.... lecimy.... Unoszeni wiatrem życia.....
    Pamiętam, jak byłam dzieckiem (rety, kiedy to było....) to czas mijał zdecydowanie wolniej, wszystko wydawało się o wiele prostsze, każdy rok wydawał się niemal stuleciem, a teraz? Nie wiem, gdzie podział się ostatni rok, a co dopiero wczorajszy dzień... tydzień... miesiąc...I podobnie jak i Ty Iwonko, lubię jak jest spokojniej, bo też i taka moja natura...lubię pobyć w tym moim świecie myśli i refleksji -staram się być w nim codziennie...
    Lubię zatrzymać się na chwilę, złapać oddech, odpocząć i poukładać sobie wszystko w głowie, zastanowić się nad kolejnymi posunięciami....A najlepszą ostoją dla mnie w tym coraz szybciej pędzącym świecie są.... góry, które bardzo kocham...To jest jedyne miejsce, gdzie zaczynam ulegać takim niebezpiecznym pokusom, aby tak poleniuchować na zwolnionych obrotach jeszcze co najmniej parę tygodni, ale niestety prędzej czy później trzeba wracać do zwykłej codzienności...Tak jak i pora teraz już kończyć...Ale jeszcze napiszę, że śliczne masz córki......:)
    Pozdrawiam serdecznie :) i przesyłam coś, przy czym fajnie się myśli, coś co znakomicie odpręża - http://www.youtube.com/watch?v=b_5A5nqtg54

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusiu dziękuję!! za komentarz i za utwór :) i masz rację.. będąc dzieckiem czas miał inny wymiar.. inny sens.. inny cel jego upływu człowiek widział. Ale taka kolej rzeczy :) i jest cudownie prawda? jak tylko człowiek chce, zawsze zauważy piękno momentu :) uściski przesyłam ogromne :)

      Usuń
  22. O tak, lipcowe dni pędzą jak szalone, o mały włos przegapiłabym wczoraj Imieniny Babci swej kochanej, bo wciąż jakoś wydawało mi się, że to jeszcze czerwiec-kto by pomyślał że to już połowa lipca. W ogóle jakoś tak dziwnie u mnie się zrobiło, bo pogodę mamy tu w UK przepiękna nad podziw i dziecko moje, które szkołę w tym roku zaczęło, wciąż jeszcze wakacji nie ma, nie mogę się jakoś odnaleźć w "czasie i przestrzeni";) Ale mimo wszystko uwielbiam słoneczne poranki i cieplutkie wieczory, spacery do późna i noce przy otwartym oknie. Żeby tylko wszystko inne się poukładało to byłoby idealnie, nawet brak czasu i ciągłe zabieganie nie miałoby większego znaczenia:) Piękne te Wasze dni i wieczory lipcowe na zdjęciach. Pozdrawiamy serdecznie.
    okiem-ani.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie po tym poście dowiedziałam się od Izy, która mieszka w UK że dzieci chodzą jeszcze tam do szkoły! Nie miałam o tym pojęcia!
      Ja też Ania uwielbiam te poranki senne takie i te wieczory mało chłodniejsze w sumie od poranków ;) tylko ten czas.. tylko ciężko go dogonić jak w głowie słońce :)

      Usuń
  23. i ja nie wierzę, że to już druga połowa lipca się zaczęła...zdecydowanie za szybko ten czas gna...a jak jest cudna pogoda to jakoś dodatkowo, bo więcej na zewnątrz chce się być, a obowiązki w domu ogarnąć trzeba...gdyby tak trochę tej energii od dzieci można było przejąć...bo dzieci czasem tak mają, że płaczą, że sił już brak, a za minutę pędzą jak szalone, bo coś ważnego zobaczą..oj gdyby tak trochę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj gdybym ja tak Monika umiała.. wypłakać problem i zaraz lecieć bo fajną rzecz zobaczyłam pod domem właśnie .. oj gdybym :)
      a na zewnątrz to u nas ostatnio nie chce się być w ogóle bo mamy potworne upały ;) - no widzisz jak mi nie dogodzisz ;) jak zima to lata się chce, jak lato, to też coś się do marudzenia znajdzie ;)

      Usuń
  24. Uff, a ja już myślałam, że sie starzeję a to lipiec właśnie :-) i z niczym zdążyć nie mogę, i codziennie do łóżka o 1.30 i nie chce mi się i udaję , że czegoś nie widzę. Iwona ... już mi lepiej :-)
    Kocham lato za te długie dni i za to że chce mi się zatrzymywać i patrzeć tak trochę jakbym coś pierwszy raz widziała. Teraz muszę szczególnie patrzeć żeby nic nie przeoczyć - dziś na spacerze: słyszysz Marcysia świerszcz, czujesz Marcyś lilie, widzisz jak ładnie słonko zachodzi :-)Chcę żeby wiedziała gdzie warto wzrok kierować.
    Twoje Dziewczyny na huśtawce jak z plakatu, piękne :-) i ten makijaż wampiryczny, super!
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ ja nie wątpię Iwona że Ty (tak samo jak i j) starzejemy się :):) bo przecież czy jeszcze 5 lat temu lipiec przeszkadzał Ci w czymkolwiek? bo mi nie ;)) ale wiem też że trzeba sobie pozwolić na to zwolnienie :) natura tak chce :) i poddać się trzeba :)

      Usuń
  25. Troszkę się pocieszyłam, że nie jestem jedyna co to wszystko na 100% albo na zero. A tak naprawdę w większości przypadków wystarczyłoby te 50%. Ale ja tak nie umiem, musi być 100 % i kropka. I też czasem wszystko czego "nie zdążyłam" kładę na karb letniego lenistwa, upału, albo na odwrót-deszczu itp. Czasem myślę sobie, że muszę się zmierzyć z takim moim podejściem do wszystkiego. Żeby było ciut łatwiej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się ciągle mierzę z tym podejściem moim... wypracowałam bardzo dużo uważam.. ale wciąż to dążenie do perfekcjonizmu we mnie jest. i czy mi się uda je poskromić? może kiedyś... może właśnie w lipcu? ;)

      Usuń
  26. Oj jak ja zawsze wyczekuję tych wpisów Twoich ;-) I wkurzam się, że czasu brakuje by od razu coś napisać ;-) A może to nie o czas chodzi, tylko o ten lipiec właśnie? Oj ten lipiec....lipcowy taki, ciepły, a i upalny nawet i człowiek jakiś taki rozleniwiony i rozlazły ;-) Niestety u mnie ten lipiec jakiś dłuuuugi...mam wrażenie, że co najmniej od zeszłego sierpnia się ciągnie;-) Niby obowiązków masa, ale i czasu o dziwo dużo!!! Wszyscy na brak czasu narzekają i ja narzekam również, ale przez ten "lipiec" zebrać się nie mogę. W domu jestem z moją Julcią malutką, w domu pracuję, bo gabinecik własny mam logopedyczny i tego czasu naprawdę sporo. O 6 rano z łóżka nie muszę się zrywać, mogę spokojnie śniadanko z dzieciakami zjeść zanim do szkoły pójdą...i co?.... no robię to, choć w nerwach od rana, bo...wkurza mnie paradoksalnie, że czas MAM na pranie, odkurzanie, gotowanie, ogród, zabawę z Julcią....tylko ten lipiec okropny mi przeszkadza....i dzień trwonię na niczym, ach....żeby tak czasu nie mieć! Bo jak nie miałam to i sierpień był i wrzesień i kwiecień i maj, a w dodatku pranie wyprane, ciuszki poprasowane, dzieci zaopiekowane lepiej jakoś i nawet uśmiechu więcej, a nerwów mniej było.....Oj ten lipiec straszny!!!! Byle do sierpnia! Może lepiej będzie ;-)
    Iwona
    P.S
    A lipiec w Anglii- uff- upały!!!!!!;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha wiesz coś w tym jest!! kiedyś chyba Kinga Rusin w jakimś wywiadzie powiedziała, że na brak czasu narzekają ci, którzy go tak naprawdę mają ;) i u mnie by się to chyba zgadzało ;) jak jest więcej na głowie to i pranie jakoś zrobione i wszystko ogarnięte.. jak czasu więcej to jakoś nic się nie chce! a w lipcu szczególnie :)) Pozdrowienia Iwona i dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  27. Świetne zdjęcia, kwintesencja lipca, a zdjęcie z tą dziewczynką z wymalowanymi policzkami prześliczne ^^

    OdpowiedzUsuń
  28. Witaj!
    Jakie to trafne "za pózno, za". ale czasem lepiej odpuścić i bez wyrzutów!
    Piękne zdjęcia dzieci, roślin, lata. Suknia koronkowa bardzo kobieca;).
    Pozdrawiam, Bea

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja ma wrażenie, że lato mija w mgnieniu oka, za to jesień i zimą trwają w nieskończoność - tu u nas bynajmniej;)
    Zdjęcia przecudne są, jak zawsze:)
    Pozdrawiam serdecznie

    PS. Czytam stale, z komentowaniem gorzej;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)