7 lipca 2012

mieć odwagę...




Zacznę od krótkiego wierszyka, który wysłała mi parę tygodni temu przyjaciółka:

Jedzie mężczyzna w tramwaju i myśli:
- Żona – zołza,
Przyjaciele – oszuści,
Szef – idiota,
Praca – beznadziejna,
Życie do dupy….
Anioł Stróż stoi za jego plecami i zapisując to wszystko myśli:
- Ale dziwne życzenia, i to codzienne, ale cóż mogę zrobić, muszę je spełniać….


Myślę, że życie to nie przypadek. Szczęście to nie przypadek. Powodzenie, niepowodzenie, dobry czy zły los, lepsze czy gorsze dzieci…
Szczęście nie wejdzie drzwiami, których mu nie otworzysz. Daczego czasem tak ciężko jest nam pociągnąć za klamke?
Odpowiedzi na to pytanie musimy poszukać w sobie.

Był taki czas, gdy godzinami czekałam na męża aż wróci z pracy. Był taki dzień, gdy płakałam bo dziecku wychodził kolejny ząb a ja byłam tak niewyspana, że rano kawę zalewałam mlekiem zamiast wrzątkiem.. Był taki czas, gdy myślałam, że wyznacznikiem mojego szczęścia jest godzina, o której wrócił mąż i wreszcie zajął się gromadką rozszalałych dzieciaków… ciągłe pytania, pretensje, żal, smutek, wkurzenie i frustracja, … I nagle...
Ona.. moja przyjaciółka, z większą ilością dzieci, z mniejszą ilością czasu, z większym bałaganem, mniejszym domem, z większym tym a mniejszym tamtym.. a taka szczęśliwa! a taka radosna! a tak jej się powodzi! Jak ona śmie by tak jej się powodziło?!! przecież to mi powinno! Przecież to ja teoretycznie mam większe predyspozycje do szczęścia!… 
I tak któregoś dnia.. nagle, tak po prostu, przyszło mi do głowy, że rzeczywistość jest taka jak my ją postrzegamy, a "rzeczy są takie, jak na nie reagujemy".. a efekty takie, na jakie zapracujemy.. 

Kwestię spojrzenia odkryłam późno.. straciłam mnóstwo dni i ważnych chwil, przegapiłam masę znaczących momentów… ale nie ma tego złego… no właśnie ...

Moje życie zmieniło się całkowicie, choć niby nie zmieniło się wcale!  Przestałam być smutna.. zaczęłam żyć a nie czekać :-) zaczęłam działać a nie myśleć, że mi się należy! Zaczęłam zdobywać szczyty bo pozwoliłam na to sama sobie. 
Teraz myślę jakie to było oczywiste, przestać być szczęśliwą "ze względu", a zacząć być szczęśliwą "po prostu" :-) 
Otworzyć oczy…  na możliwości, na przyczynę i skutek, na siłę wewnętrzną, która w każdym z nas drzemie. 

Czy to jest proste? Prawdopodobnie nie. Czy możliwe? Jak najbardziej! 
Pierwszy krok, to pomyśleć o życiu, jak o czymś, co sami kreujemy a nie o czymś, co płynie goryczą i rzuca losem złym czy dobrym na prawo i lewo.

i.w.




Wszystkie zdjęcia i treści zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa. Zgodnie z Dz.U. z 1994 r. Nr 24 poz.83 mam prawo do ich ochrony i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie.


i.w.

22 komentarze:

  1. Fajnie ze jestes :) Na blogerze i w ogole:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, że ja dzis dopiero zaczęłam czytać Twój blog... :( Nadrabiam jak szalała. A Ty jeszcze przyjaciółka z Dżulitką! Świat jest niesamowity!!!!!!!! Ale musicie być boskie!!! takie zupełnie z mojej głowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny Twój Blog :)Pomaga, inspiruje, uczy........Dziękuję ,że jesteś.
    Pozdrawiam jesiennie i bardzo ciepło.
    Cedra

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję bardzo, że zajrzałaś i dziękuję że czytasz :-) I zostawiłaś komentarz pod moim pierwszym postem :-) Jak nikogo prawie jeszcze tu nie było :-) Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Serce aż rośnie jak się czyta takie posty...a w głowie pojawia się myśl "TEŻ TAK CHCE!!!!" I choć na pewno jeszcze wiele chwil zwątpienia przede mną to jednak naprawdę też tak chce i zrobię co w mojej mocy :)Dziękuję za inspirację :)) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję Magda :-) Niesamowite to uczucie jak ktoś Ci pisze, że do czegoś go zainspirowałaś.. no niesamowite.. i jakoś słabo sobie z tym radzę ;-) Bo od razu jakbym chciała się wycofać..i myślę, że przecież tak naprawdę to ja tak mało wiem o życiu jeszcze.. Widzę, że rozgościłaś się u mnie :-) Miło mi :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak...i mam nadzieję rozgościć się jeszcze bardziej,bo to niesamowite miejsce i takie wciągające :) A życie...chyba wszyscy niewiele o nim wiemy,a jednak niektórzy potrafią tak pięknie żyć...to i inspirują innych :)

    OdpowiedzUsuń
  8. pięknie to napisałaś. też wierzę,że w uśmiechu i pogodzie ducha tkwi nasza siła i pomyślność.
    nie wierzę w słowa, że szczęśliwym się tylko bywa. ja jestem uśmiechnięta permanentnie, nawet gdy wiatr w oczy wieje. sama tworzę swoje jutro.
    cieszę się, że do ciebie trafiłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się też cieszę, że do mnie trafiłaś :-) Ja taka permanentnie to nie jestem uśmiechnięta.. ale już dużo bardziej niż kiedyś :-) Dziękuję za komentarz i pozdrawiam :-)

      Usuń
  9. Pieknie napisane :-) I takie prawdziwe.. :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj imienniczko , po raz pierwszy jestem u Ciebie , weszłam tutaj z innego bloga i przeczytałam Twój post z 23 stycznia "każdy sobie ..." i po chwili zaczęłam czytać od pierwszego , a jakże ważnego posta . Zmiana myślenia jest niezwykle ważna , ale jakże trudna . Staram się zmieniać , nie zawsze wychodzi ale próbuję i znów i znów ... A jak chodzę uśmiechnięta to zadają mi pytanie z czego tak się cieszę , bo przecież trudna sytuacja i nie wypada . A ja się uśmiecham do zimy chociaż szara , do ptaków co za oknem ćwierkają , do dzieci .... Pozdrawiam serdecznie i powoli będę czytać Twoje zapiski .
    Iw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Iwonko :-)) Cieszę się że do mnie trafiłaś :-) No czasem ludzie to tak odbierają, że jak ktoś szczęśliwy - to głupi albo nieodpowiedzialny.. bo jak to cieszyć się w kryzysie? w deszczu? w zimie? Ale ja uważam, jak z resztą piszę w którymś z postów późniejszych, że dzień czasem zależy od tego z jaka miną go przywitamy :-) I ja się tego trzymam :-) Pozdrawiam Cię serdecznie :-)

      Usuń
  11. hej Iwcia,dawno się nie widziałyśmy,czytam Twojego bloga i jestem zachwycona,choć nie mam ostatnio dużo okazji do radości,to Twój blog poprawia mi humor,jest świetny,a Ty taka ciepła,ciężko to określić,ale mało się zmieniłaś,jesteś taką Iwonką sprzed lat,otwartą,kochaną dziewczyną:) Sąsiadka Aneta z parteru , hehe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I smsa na twój blog wyślę na pewno! ;)

      Usuń
    2. Anetko :-)) Jak ja się cieszę, że Ty tu do mnie zajrzałaś :-) Dziękuję Ci za odwiedziny i za te miłe słowa powyżej :-) Pozdrawiam całą waszą rodzinę bardzo serdecznie :-) I dziękuję za sms-a :-) bardzo mi się przyda :-)

      Usuń
    3. Anetko :-)) Jak ja się cieszę, że Ty tu do mnie zajrzałaś :-) Dziękuję Ci za odwiedziny i za te miłe słowa powyżej :-) Pozdrawiam całą waszą rodzinę bardzo serdecznie :-) I dziękuję za sms-a :-) bardzo mi się przyda :-)

      Usuń
  12. Och ,Iwonko,wczoraj weszlam na Twoj blog pierwszy raz/przez Manufakture Radosci/ i zaczynam czytac Twoje posty od poczatku.Pierwszy,ktory przeczytalam byl o Twojej Przyjaciolce.Dobrze ,ze siedzialam,bo scielo mnie z nog.Piszesz niesamowicie,dotykasz paluszami,musnieciami mojej duszy,tego wszystkiego co ja tez czuje,ale nie umiem tak pieknie tego ubrac w slowa.Chwilami zaczal mnie nawet zzerac zielonooki potwor,ale powiedzialam mu-a kysz.!!!!..Pocieszam sie tym, ze wszystkie Iwony sa wspaniale!!!!,???? i ja troche tez.Dziekuje,ze moge czytac te piekne teksty,pomyslec nad ich trescia i "ukrasc" od Ciebie troche optymizmu,kiedy chmury zaslaniaja moje slonce.JESTES NIESAMOWITA!!!




































    OdpowiedzUsuń
  13. O matko kochana jakie wielkie słowa! A ja taka malutka przecież :) całe metr pięćdziesiąt sześć :):) Bardzo Ci dziękuję :) nie wiem co mogę jeszcze powiedzieć.. przemiło mi tu :):)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję! Jestem tu pierwszy raz... Szukałam właśnie kogoś takiego jak Ty, kto będzie taki podobny do mnie i... długo nie szukałam! Fantastycznie poczytać u kogoś o sobie :) Jeszcze raz dziękuję! Na pewno będę tu zaglądać i już myślę o tym by sama zacząć pisać - to Ty mnie do tego zainspirowałaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha no to ja cieszę się, że poczytać możesz tu o sobie ;)) pozdrawiam i witam :) i zachęcam do pisania! to oczyszcza i umysł i ciało :)

      Usuń
    2. Tak... to prawda, to niezwykłe oczyszczenie. Nie wiem czy potrafię pisać tak dobrze jak Ty ale chyba tu niezupełnie o to chodzi, ważne, żeby wyrzucać z siebie pewne rzeczy i poczuć się potem lżej. Już podjęłam pierwsze kroki, założyłam bloga, coś tam naskrobałam ale przyznaję, że trudnością jest dla mnie strona techniczna. Wciąż nie wiem jak sprawić aby lepiej wyglądał ten mój blog:( Pozdrawiam Agnieszka

      Usuń
  15. oj, dokładnie do tego samego doszłam niedawno :D Taką wiedzę powinno się w szkole serwować ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)