W siebie wnikam głębiej porą zimową. Słucham szeptów własnych przemyśleń i obserwuję każdy gest.
Zimową porą jestem inna. Spokojna bardziej, wolniejsza i zamyślona, melancholijna.
Baczniej oglądam świat i nad życiem prowadzę dyskusję. Sama ze sobą, wieczorem, w południe i rano.
I podejść do mnie trudniej i zrozumieć mniej.
Zimową porą na moim dnie myśl jedna toczy drugą, a serce ledwie rytmu dotrzymuje.
W tych myślach dziś osadzona mój żywot rozbieram na części pierwsze.

Czytaj dalej...
