28 sierpnia 2013

do czego służy opakowanie po płatkach



Dziś podczas sprzątania szafki spadły mi na głowę płatki śniadaniowe. 
A że ja byłam nisko (na kuckach) a te płatki wysoko, to jeszcze miały czas w trakcie lotu obrócić się o 180 stopni i wylądować na mojej głowie otwartą stroną, rozsypując się beztrosko na moich włosach, wpadając pod bluzkę, pod nogi, w zawinięte nogawki jeansów… Miałam dziś ciężki dzień. 
Rozpłakałam się. Przez głupie płatki. Tak jakby. 
Usiadłam na podłodze i waliłam pustym opakowaniem o szafkę.
Do kuchni weszła Zosia.
- Mamo co robisz?
- Nic, sprzątam i walę pudełkiem w szafkę.
- Mamo, a dlaczego walisz pudełkiem w szafkę?
- Bo w życiu czasem trzeba sobie powalić pudełkiem w szafkę! i popłakać trzeba czasem. Człowiek oczyszcza emocje! Bo człowiek czasem bardzo tego potrzebuje, żeby nie zwariować!
- Ok, to ja już sobie pójdę. Nie wiem co ty mówisz.
I poszła.
Wchodzę na górę jakąś godzinę później. Dziewczyny siedzą na swoich łóżkach i w coś się bawią.
Zerknęłam na nie w przelocie. Idę dalej zadowolona, że tak spokojnie i grzecznie jakoś u nich dziś. I raptem słyszę: 
- Bo czasem człowiek musi powalić pudełkiem w szafkę.
Staję jak zamurowana. Wracam. Przyglądam się. Zosia wali pudełkiem po butach w drzwi szafy.
- Zosia co Ty robisz?
- Jestem człowiekiem. 

:):):) 

I tak się okazuje, że to nie tylko rodzic uczy dziecko.
Bo i dziecko uczy rodzica, w tych często niespodziewanych momentach. W tych, gdy wchodzisz z koszem pełnym prania do pokoju małej dziewczynki i słyszysz swoje słowa. 
Słyszysz prawdziwe echo nauki, która nie idzie w las…
Zosia nauczyła się od mamy, że emocje są różne. Że człowiek ma prawo być wkurzony i smutny. 
Mama nauczyła się od Zosi, że warto przyznać się czasem do własnej słabości. A nóż widelec ktoś zrozumie na czym polega człowieczeństwo ;) 

















A potem upiekłam ciasto, zupełnie już spokojna. 
Płatki w szafce na półce. 
Dzieci ganiają się po domu. 
Emocje opadły.
One mają to do siebie. Że zbyt długo nas nie trzymają. Trzeba się tylko nauczyć jak te chwile przetrwać. I nie wstydzić się przed własnymi dziećmi, że człowiek czasem traci panowanie nad płatkami śniadaniowymi. Nad życiem. 
Ale też pokazywać, że podnosi się. Idzie. I piecze ciasto. 


iw.



93 komentarze:

  1. I znów będę pierwsza? Hmmm chodzę spać o amerykańskich godzinach. A ja śmiało w takich sytuacjach mówię - jestem kobietą - może dlatego, że w domu otaczają mnie tylko faceci, a wiadomo oni na te "ludzkie" odruchy kobiet reagują już zupełnie inaczej hahahaha

    Rozbiło mnie ciasto, bo przecież wiesz, że ja nie mam kiedy go zrobić. Już kolejna partia owoców wpadła na surowo do łakomych brzuchów i przepadła w nich. A czekolada i mascarpone w lodówce zakwitną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój maż przeczytał post wczoraj wieczorem (naszym wieczorem) i śmiał się jak nie wiem ;) ale jakby mnie zobaczył wczoraj w akcji to ja nie wiem co on by sobie tam pomyślał ;)
      A na tartę ja zawsze zapraszam Maruś :) Ty wiesz :) a przepis mam od takiej jednej czarodziejki..więc ta tarta to taka zaczarowana w smaku :))

      Usuń
    2. No Ba, powinnam otworzyć punkt gastronomiczny "tatra u maruś" :)
      Dobra zrobię sobie znaczy IM, znaczy nam, no bo sama może i troszkę skosztuję :))))
      Śmiał się, a nie patrzyłaś dziwnie na Niego? Co za czasy ludzie się do tych monitorów śmieją, znaczy człowieki ;)

      Usuń
  2. Ciesz sie,ze to tylko platki mnie ostatnio zelazko spadlo na glowe cale szczescie niegroznie jakim cudem to sie stalo nie wiem...pewnie niedbale odstawilam wczesniej.Rozczulila mnie Twoja starsza corka bo wyglada jak moja "obwieszona"bransoletkami z kolorowych gumek prawdziwy hit lata:)pozdrawiam z NJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko żelazko ;/
      A bransoletki tak tak od wiosny u nas na topie :)

      Usuń
  3. Piękna lekcja dla córki jak i dla mamy. Ja też mam czasem potrzebę tak po prostu się wylądować, dlatego biegam, bo wracam oczyszczona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? może właśnie powinnam była pobiec ;)

      Usuń
  4. Czasem mała drobnostka wywoła wielki potok łez ale te łzy to takie nasze oczyszczenie i po nich wychodzi słońce :) szukamy powodów aby jakoś się odreagować,wyrzucić złe siły!ja sobie wczoraj zaserwowałam oglądanie maratonu "chirurgów" aby sobie powyć i takie miałam szczęście,że trafiał na te mocne wyciskacze łez i dziś czuję się znacznie lepiej!
    pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to była drobnostka... ale przed tą drobnostką był cała inna i jeszcze jedna itd... :) uzbierało się ;) a że chirurdzy łzy mogą wycisnąć to nie wiedziałam :)

      Usuń
    2. ach ja tam potrafie wyć jak szalona i tylko mąż się ze mnie śmieje,ze już wyje!cóż uczynie?kocham ich i żeby jeszcze śmiejszniej było na powtórkach też ryje! :*

      Usuń
  5. Znamy ten stan, miewamy ten stan, ja dodatkowo gderam, wiesz chodzę i jak katarynka blablablabla. A w gruncie rzeczy to przecież te moje bomby nie robią tego złośliwie, nie maja czasu na czynności oczywiste, bo świat na nich czeka.
    Iwono jesień stoi u progów Naszych :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no z tą jesienią to wiadomo jak jest ;) ale damy radę Marlena!!! no tak czy nie? :)

      Usuń
    2. wyjścia to chyba nie ma:) piękne kolorowe szale niech nam rozwiewa wiatr. Dzieciaki w kalosze się obuje i popatrzy jak świat do snu się kładzie, no dobrze może i do małżoneczka się pod kocyk wejdzie. Buziak

      Usuń
  6. A wiesz, ja jak patrze na moje dzieci sztuk trzy to widzę , że wcale ich nie uczę, tylko daje przykład. Czasem człowiek godzinami mógłby prosić o coś dziecko żeby zrobiło i nic. Ale zobaczy coś i w sekundę powtarza. Dlatego tak ważne jest zachowanie przy dziecku. Bo przecież wszytko dziecko widzi i te super słyszące uszy z drugiego końca ogrodu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście że daję przykład! o to mi chodziło właśnie. że dzieci uczą się od nas a my od nich. nie poprzez słowa, tylko poprzez przykład :) zosia może nie ma idealnego ale ma wystarczająco dobry :))

      Usuń
  7. Ja też często odreagowywyje w podobny sposób i przyczyniają się do tego choćby te wspomniane przez ciebie płatki :D moja córcia jeszcze mała i tego nie rozumie, ale mam nadzieje że za parę lat postąpi jak twoja Zosia. Po wyładowaniu tych złych emocji czujemy się zawsze o niebo lepiej :D

    Pozdrawiam
    Iwona&Sofie

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. oby tylko w taki sposób ludzie odreagowywali ;)

      Usuń
  9. Ja rzadko kiedy płaczę... trzymam wszystko w sobie i raczej reaguje złością niż łzami... ale czasem przychodzi taki czas, że zwykły smutny epizod w serialu doprowadzi mnie do morza łez ;) Bo po kilku suchych miesiącach mam płacząco-gniewny czas ;P
    .Gosia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio?? nie słyszałam jeszcze, żeby ktoś tak miał ;) Gosiu jak miło mówić Ci po imieniu :))

      Usuń
  10. A zeby tylko byly takie platkowe akcje i sytuacje lub rozbicie sloika nowego z ulub kawa w drobny mak ktore przeelewaja czar goryczy i cos peka w czlowieku i cala ta slabosc i zlosc uchodzi to zycie bylo by lekkie i rozowe;)A lzy wyrazaja stan emocjonalny...i musialo sie juz Sporo emocji w tobie nazbierac ze wyprowadzily cie z rownowagi.W kuchni tetniacej zyciem codziennym takie sytuacje to codziennosc.JesZcze bedziesZ wspominac te platki i wylane mleka i smiac sie z tego po czasie i byc moze tesknic ..'.bo juz sie nie beda wysypywac z zaskoczenia w nieodpow.chwili.A te lzy to juz tylko czekaly nazbierane w kacikach gotowe do startu...czekaly na iskierke zapalna-kumulacja emocji;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak tak.. nazbierało się a płatki stały się iskierką :) dokładnie tak :)

      Usuń
  11. Lekcja człowieczeństwa dla Was obu jak widać była bardzo owocna :)))
    Ale apetyczne te zdjęcia pucharków z deserkami!

    OdpowiedzUsuń
  12. to dobrze tak sobie przywalić pudełkiem, talerzem, kapciem, co tam komu się pod rękę nawinie :)
    to oczyści i rozładuje, zamiast karmić gulę w gardle, to zdrowe :)
    pamiętajmy, dla własnego zdrowia psychicznego i zdrowia najbliższych karton po płatkach pod ręką zawsze warto mieć :D
    zauroczyło mnie wyobrażenie Zosi mentorki z pudełkiem :)
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha no mnie też zauroczyło :) no i oczywiście zgadzam się, że karton po płatkach warto mieć pod ręką zawsze ;)

      Usuń
  13. Nie! zdecydowanie nie zbyt często pojawiają się Twoje posty... ja mam wrażenie, że idealnie trafiają w czasie i tematyce do mojego życia.
    Dziś kiedy się obudziłam, o całe 2h za późno na to by na umówioną miesiąc temu wizytę u kosmetyczki zdążyć, robiąc śniadanie rozsypałam mąkę i przypaliłam naleśniki, a dolewając mleka do kawy ono okazało się zepsute, usiadłam i płakałam... ryczała jak bóbr... czułam się tak jakby świat spadł mi na głowę..
    a potem zadzwonił z pracy On i mówi, że na maila wysłął mi w końu coś na co długo czekaliśmy..
    ale to nie ten załącznik w tym mailu tak mnie ucieszył, tylko Twój post i słowa Twojej córki: "Jestem człowiekiem".
    Tak, jestem człowiekiem. Mam dobre i złe dni. Czuję. Przeżywam. Oddycham. Jestem człowiekiem.
    Dziękuję Tobie i Zosi!
    KasiaS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia to ja dziękuję! :)) i życzę Ci pobudki jutrzejszej przyjemniejszej niż dzisiejszej ;))

      Usuń
  14. :)) Skąd ja to znam, te emocje co jak falą mnie zalewają i już tylko ujścia dla nich szukam... Kiedyś jak Majka łobuzowała strasznie i już tak zmęczona byłam, sfrustrowana i nie wytrzymałam, usiadłam na środku pokoju i się rozpłakałam. A Ona, maleńka przecież jeszcze taka, nic nie rozumiejąca, uspokoiła się momentalnie, podbiegła do mnie i zaczęła mnie głaskać, i przytulać... Taka pełna empatii,zdań składać jeszcze nawet nie potrafi, a umie już pocieszać i pomagać.
    Warto pokazywać dziecku emocje bo przecież to głównie z nich składa się życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież ktoś ją tego nauczył Ola :) i nawet jak zdań nie umie składać to umie przytulić i pocieszyć... bo ktoś jej to pokazał :) dla mnie to dowodzi wszystkiego :) uściski Ola :)

      Usuń
  15. Ja dwa dni temu późnym wieczorem pękłam i histerycznie już zawyłam i ryczałam nie mogąc się uspokoić. A potem jeszcze z łzami na policzkach przed snem powiedziałam:ale to był dobry dzień (i pomyślałam o dwóch małych drobnostkach, które tego dnia mi się udały, wśród sterty spraw i rzeczy, które poszły nie tak). I sama się rozbawiłam, bo zalana łzami jakiś absurd mówię, że dobrze było. I powtarzam:dobrze będzie. I czy źle było czy dobrze już nieistotne było, bo w miarę spokojnie zasnęłam, a myślałam, że znów czeka mnie bezsenna noc. I kolejny dzień, który ode mnie dużo wymagał przeżyłam spokojnie. Bo może dziś wieczorem poryczę się znów od tego zmęczenie, napięcia, bezsilności i stresu, ale to nic-bo dobrze będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niesamowicie dojrzałe móc samemu sobie powiedzieć, że będzie dobrze... myśleć pozytywnie choć stresu, napięcia i problemów w bród... trzymam kciuki za DOBRZE :)

      Usuń
  16. Super masz córki...
    Zosia świetna :)ale sie usmiałam
    cżłowieku! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Najlepiej dziala placz, od razu cisza jak makiem zasial i wszytsko wraca do normy. Wiedza dokladnie, ze przekroczyli wszelkie granice. Mamo smutno ci, ze babcia pojechala, mnie tez, ale to nic znowu sie zobaczymy. Ucza sie oj ucza, wszystkiego i to w zastraszajacym tempie. Ale to jest przeciez tak, pokarzesz dziecu jak myc zeby i ciegle bedziesz powtarzala, a bedzie to uwazal za naturalna rzecz, tak samo z uczuciami jesli w odpowiedni sposob sie je przedstawi, to i w odpowiedni sposob beda wykorzystywane. Kto mowi, ze trzeba tylko te pozytywne, ze zlosci, smutku, tesknoty nie nalezy dzieciom pokazywac. Jak beda wiedzialy, ze sa to i beda je umialy opanowac. Ciezka sztuka, oj ciezka. Ja podziwiam mojego meza, on w tych malych dzieciach widzi czlowieka- zawsze. To tak ciezko wyrazic o co mi chodzi, ale tak jak do nich zdania formuuje to az ciarki przechodza. Zwlaszcza do naszego dwulatka. No nie mam przykladu w glowie.
    Pozdrawiam Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dziecko to człowiek. I tak powinno się je traktować. Taki sam jak my tylko malutki, mniej dojrzały ale tak samo pojętny. I jak pokazujesz dziecku że złość i smutek to też normalne uczucia tak jak i radość i szczęście, to będzie mniej wystraszone w życiu, bardziej dojrzałe... nie będzie bało się swoich stanów ducha, szybciej je okiełzna... no takie to proste :)

      Usuń
    2. Dzisiaj mnie rowzalilo z samego rana:
      - Janek, czitac nie umie???
      - Nie, Janek jeszcze nie umie czytac.
      - Mama umie czitac ????
      - Tak, mama umie czytac.
      - Mama czitaj !!!
      Skubany juz konwersuje, na dodatek myslalam, ze ten ksiazki do reki nie wezmie, a tu taka zmiana i juz czytac by chcial ;P

      Usuń
  18. Dopasowaly sie moje dzisiejsze emocje, do dzisiejszego wpisu;)
    Choc platki nie wyladowaly na mojej glowie, to jednak ten dzien jest taki
    jakis niepoukladany i jakis taki dziwny. Choc lzy raczej dzis z mych
    oczu nie poleca, to jednak emocje, te negatywne, przewazaja.
    No coz, czlowiekiem jestem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no człowiekiem :):) jak dobrze to wiedzieć :)

      Usuń
  19. Witaj.
    Heh, jak chcesz się dowiedzieć, jak postrzegają Cię inni (domownicy przede wszystkim),to poobserwuj uważniej swoje małe dzieci .
    Jeśli są starsze, zapytaj wprost.
    Bez ogródek powiedzą Ci wszystko, czego najchętniej nie chciałabyś w ogóle usłyszeć ;)
    Można się zdziwić, że ten ktoś, o którym usłyszysz bystry potok słów, to właśnie Ty;)
    One ,jak gąbka, chłoną wszystko i jak kalka odzwierciedlają nasze zachowania/gesty/słowa/emocje.

    Moja córka, jak była naprawdę malutka(może 3l.) myślała (przez chwilę),że to gęste owłosienie na jej głowie ,to nie włosy, tylko "kudły" :)))
    A czemu ?
    Bo kiedyś jej mamunia-(będąc zdenerwowana, nie na nią rzecz jasna)wycedziła tak przez zęby o jej włoskach, wiążąc je do śniadania .
    Ona, jak się niebawem okazało, podłapała niechlujne mamy słownictwo i następnym razem już tak określiła swoją czuprynkę, prosząc o "kudłów" uczesanie;)
    Można by wymieniać wiele takich określeń/sytuacji wyjętych żywcem z naszego codziennego życia, zachowań powielanych przez nasze dziatwy, zwierciadeł naszych emocji/ gestów...
    Nie chodzi o to,żeby pilnować się jednak na każdym kroku, chodzi o to, by żyć tak, jak się umie najpiękniej, najzgodniej w pełnym tego słowa rozumieniu, najszlachetniej jak tylko się da, nawet, jeśli pracy w to trzeba by włożyć sporo,może nawet czasem ponad swoje siły.

    Bo najbardziej razi niedbalstwo, w każdej dziedzinie, BEZ WYJĄTKU!
    W wychowaniu,
    W nauce
    W życiu... RÓWNIEŻ a może PRZEDE WSZYSTKIM.

    Sumienne odrabianie/analizowanie codziennych życiowych lekcji,sprawia,że stajemy się doskonalsi nie tylko jako rodzice, ale jako ludzie.

    A słabość, rzecz ludzka właśnie.
    Dbając o zdrowie swoje, dbasz o dobro ogółu.

    Zatem musowo sobie czasem popłakać trzeba ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko kochana jedyna jaki komentarz piękny i długi :) Zgadzam się zupełnie :) I wiem, że dzieci o Tobie mówią inaczej niż Ty o samym sobie ;) Moja córka kiedyś w przedszkolu namalowała mnie ze skrzydłami ;)) miałam ręce, nogi i skrzydła :) to chyba coś znaczy.. nie byłam wróżką, tylko mamą mknącą pomiędzy stołem, pokojem, kuchnią a sedesem.... jak ten rysunek zobaczyłam zastanowiłam się głęboko... myślę że miał na mnie spory wpływ, na to kim dziś jestem :) bo dziś nie ma skrzydeł już :)

      Usuń
  20. I dlatego tak bardzo uwielbiam to, że jestem mamą. Bo ja również czuję, że one mnie dużo uczą. Widzę też siebie w nich, Maja to moje odbicie lustrzane.... I właśnie przy nich potrafię sie przyznać, że nie miałam racji, że cos zrobiłam lub powiedziałam źle. Przeproszę. A one zawsze mi wybaczą, nie pielęgnują w sobie złości, nie pamiętają złych chwil. A najczęściej powtarzają 'Mamo, kocham Cię...."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz ilu rodziców przyzna się do błędu przed dzieckiem? bardzo bardzo niewielu... a przecież to absolutnie niezbędne w wychowaniu dziecka. Od kogo ma nauczyć się, że przyznanie się do błędu jest ważne? że pomaga nam w spokojnym życiu. Pozdrawiam Kasiu i dziękuję że wpadłaś :)

      Usuń
  21. Bo czasem człowiek musi - inaczej się udusi ... ;)
    I jak miło, że ta nauka w las nie idzie ...
    Tarta Marysiowa ... oj smak musi mieć niebiański i te deserki ... smakowicie się zrobiło, zmykam kawkę parzyć zatem ;)
    Miłego popołudnia :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no musi czasem musi :) a tarta - przepyszna!!!!!!! :))

      Usuń
  22. oj kochana jak dobrze wiem o czym mówisz :)czasami trzeba popuścic zawór by nie wybuchnąć :)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj Kochana ;-) Długo nic nie pisałam, bo jakoś się pogubiłam nieco...i "płatki" mi na głowę prawie codziennie spadały, ale dosyć tego! dziś już też "piekę ciasto"! Człowiek czasem złapie jakiegoś robaka i on mu środek drąży jak kret złośliwy mojemu ojcu ogórki na działce! Ale kreta wygonić trzeba i tarte upiec z przepisu Maryś, albo jak ktoś nie ma (czyt. Ja) to z innego, też smaczna wychodzi ;-) Ja upiekłam dziś swoją pierwszą w życiu, bo mi się wydawało, że jak w cukierni kosztuje tyyyle to musi to być mega trudne do zrobienia ;-) Ale upiekłam jakoś i łatwe było, ale czy dobre to się okaże, bo stygnie dopiero ;-) Płacz oczyszcza i jest potrzebny i nie trzeba się z nim chować. Ja uciekałam ze łzami zawsze, nie lubiłam jak ktoś widział. Dalej zresztą nie lubię, ale już tak często nie uciekam ;-) Mam troje dzieci i już ciężko znaleźć miejsce żeby się schować! Wszędzie ktoś siedzi, kurka wodna ;-) Nawet miejsca nie ma człowiek do popłakania sobie w spokoju!!!! Ale jak to mówią mądrzy ludzie-po burzy wychodzi słońce (a właściwie kto to powiedział? To cytat jakiś jest?, Kurcze nie wiem, wstyd!)za to Scarlet na pewno powiedział, że jutro tez jest dzień! I lepiej będzie! ( Ona to powiedziała jakoś tak, prawda?) :-)Więc do jutra płaczące kobiety! Albo do następnego ciasta ;-)
    Pozdrawiam Cię baaaardzo goraco! Twoje córki są prześliczne-po mamusi! I jak Ty wyglądasz w sukience od Maryś!!!!! Matko Jedyna!!!! Szał!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana przepis Tuuu zmodyfikowany do dwóch tabliczek b. czekolady i bez cukru pudru do ciasta - działa!
      I polecam :)

      Usuń
    2. I ja polecam przepis od Maryś!! boska tarta!!! Przepiękny ten komentarz napisałaś!! dziękuję :) a Scarlet mówiła: jutro też jest dzień. pomyślę o tym jutro :)) jakoś tak :) a po burzy wychodzi słońce to ja już nie wiem kto powiedział i kiedy ;) A sukienka rzeczywiście boska!!!!!!!!!! moja ulubiona :)

      Usuń
  24. Bo dzieci uczą się mimowolnie, od niechcenia...
    Ja miałam kiedyś taki wypadek, sprzątałam w szafce, a z góry do dzbanka z kompotem malinowym wpadła solniczka, ropryskując się po nowiutkiej rolecie, plamy zostały, pomimo szorowania. Wściekła , nie rozbiłam dzbanka , pewnie by mi ulżyło, pozdrawiam,pa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha no zależy bo jak byś rozbiła dzbanek z kompotem to ja nie polecam ;)) I ja pozdrawiam Celu :))

      Usuń
  25. Moja mam zawsze mówi, że Tymek mówi jak my - jego rodzice, te same powiedzenia ma, odpowiedzi, refleksje :)
    Ja bardzo rzadko płaczę, a jak już to tylko jak jestem sama, nigdy przy kimś, nigdy... nawet nie wyobrażam sobie żeby ktoś mnie widział płaczącą. Nie, przepraszam, raz jak Tymek był w szpitalu zdarzyło mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to że nie płaczesz przy kimś wynika z tego że unikasz świadków, czy tak się zdarza po prostu? Ja nie uciekam..ZNaczy owszem czasem nie chcę by mnie ktoś widział ale z reguły nie uciekam .. uważam że dzieci muszą wiedzieć że człowiek to też smutek i żal a nie tylko radość nieograniczona.. no ale wiem, że ciężko niektórym z nas nie wstydzić się łez... ciężko. Uściski Sówko zdolna :)

      Usuń
  26. A ja moge cytatem?

    Mały chłopiec zapytał matkę: "Dlaczego płaczesz?"

    "Bo trzeba", powiedziała.

    "Ja nie rozumiem," powiedział chłopiec.

    Mama tylko go przytuliła i powiedziała: "I nigdy nie zrozumiesz."

    Później chłopiec spytał swojego ojca: "Dlaczego wydaje się że mama płacze bez powodu?"

    "Wszystkie kobiety płaczą bez powodu", ojciec odpowiedział niedbale.Mały chłopiec wciąż zastanawiał się dlaczego kobiety płaczą, aż wreszcie zapytał starego uczonego Imama. "On na pewno zna odpowiedź", pomyślał. "Ya Shaikh! Dlaczego kobiety tak łatwo płaczą?"Imam odpowiedział: "Kiedy Allah tworzył kobietę, musiała być wyjątkowa. Zrobił jej ramiona wystarczająco silne aby mogła unieść ciężar świata, ale na tyle delikatne aby dawały komfort. Dał jej wewnętrzną siłę do przetrwania porodu i odrzucenia które z czasem przychodzi od jej własnych dzieci. Dał jej wytrzymałość, która nie pozwala jej się poddawać, kiedy wszyscy się poddają, i dbać o jej rodzinę w chorobie i zmęczeniu bez narzekania. Dał jej czułość kochania swoich dzieci bez względu na okoliczności, nawet gdy jej dziecko sprawia jej wielki ból. On dał jej siłę, by przeprowadziła męża przez jego wady i była wsparciem nawet gdy on nie potrafi przyznać się do popełnionego błędu. I wreszcie, dał jej łzy. To jest jej i tylko dla niej, aby mogła używać wyłącznie gdy ich potrzebuje. Ona nie potrzebuje żadnego powodu, i żadnych wyjaśnień. To jest jej prawo i jej przywilej.""Widzisz synu, piękno kobiety nie jest w ubraniu które ona nosi, czy w pięknie jej twarzy lub sposobie w jaki układa swoje włosy. Piękno kobiety musi być widoczne w jej oczach, bo to jest brama do jej serca, miejsca gdzie mieszka miłość "Chłopiec dostał odpowiedź i nigdy już nie zadał pytanie ponownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mi ciarki przeszły po plecach.. przecudowna opowieść... słów brak.

      Usuń
    2. IW ♥A mnie też przeleciały dreszcze i zaszkliły się oczy - niesamowita opowieść , wzruszająca i piękna...dziękuję...pozwalam ją sobie zapisać w pamięci i w chwilach gdy nie będzie można powstrzymać płaczu powrócić ♥
      cóż pisać po tych słowach chyba tylko to,że czuję się inaczej...trochę usprawiedliwiona ...bo mam napady (wtedy gdy wszystko jest powyżej kokardy )płaczu, złości i gderania do siebie baaaardzo głośnego ...
      całuję
      d

      Usuń
  27. Znam, znam. Pudelko spadnie ci na glowe, a ty zaczynasz plakac. Jak wariatka. Jak by tak ktos z boku spojrzal, to by pomyslal, ze histeryczka jakas :D A przeciez kazdy chyba tak ma, ze to pudelko wystarczy, zeby zalac sie potokiem lez. I lepiej poplakac nad tym pudelkiem, niz wyladowac zlosc na dzieciach czy przelknac frustracje i udac, ze to nic... Bo te emocje i tak kiedys znajda ujscie na zewnatrz. Im wiecej zatrzymamy w sobie, tym wybuch wiekszy bedzie...
    I druga mysl: Ja rowniez slysze ciagle zdania, ktore sama wypowiadam. Patrz, jaka to odpowiedzialnosc! Jak dbac trzeba o to, co sie dzieciom mowi i czego poprzez slowa te uczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dokładnie! jak ja kiedyś usłyszałam jak moje najstarsze dziecko miało 2 latka i do babci swojej (mojej teściowej) powiedziało: ku**a jaki brzydki ten sufit ;)) to ja się wtedy zastanowiłam na tym co mówię ;)) to wielka odpowiedzialność - to prawda.. ogromna.

      Usuń
  28. Chciałam na początku napisać coś poważnego, apropo tego płaczu i tego, że czasem każdej kobiecie zdarza się taka sytuacja (mi też). Ale napiszę z innej beczki, uwielbiam Twojego bloga! Żeby tylko wystarczyło mi czasu aby przeczytać wszystkie posty które ominęłam bo najnormalniej nie znałam go jeszcze. Muszę to nadrobić :) Chodzi mi o to, że w każdym poście, w każdym zdjęciu emanuje taka radość, szczęście, prawda, w każdym słowie i komentarzu. To jak przedstawiasz swoją rodzinę, jak o niej piszesz- życzyłabym sobie w życiu tego samego! Jesteś bardzo pozytywną osobą, fajnie byłoby spotykać takich ludzi na co dzień. Dlatego regularnie zaglądam, czytam i szkoda że nie było mnie na Żurawiej. :) dobrze, że utworzyłaś ten blog, że nie piszesz tylko do szuflady ;) podziwiam również za to, że odpisujesz na każdy komentarz, szkoda, że nie robią tego inne osoby..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu bardzo Ci dziękuję :)) Ale z tym byciem pozytywną to jest trochę nie do końca tak ;) Bo ja się staram bardzo. Ale na co dzień wiesz ile razy mam minę jakby przeze mnie maszynka przejechała??! wiesz ile razy narzekam w duchu (bo już w świat mniej) ale staram się każdego dnia przywoływać te pozytywne myśli :) i ten blog między innymi jest ich zbiorem :) Cieszę się, że Ci się tu podoba :)) I zapraszam do mnie regularnie :) pod koniec roku będzie trochę niespodzianek :)

      Usuń
  29. To niewiarygodne, że dopiero od trzech dni z zapartym tchem wczytuję się w słowa...tak one tutaj mają wartość i dziękuję Ci, że jesteś i piszesz.
    Wiele razy myślałam, że takich ludzi nie ma w realnym świecie. Jakże się myliłam!!!
    Mam na imię Agnieszka. Urodziłam się 51 lat temu w Suwałkach i całe swoje życie pomieszkiwałam na wschodzie Polski( Żytkiejmy,Gołdap,Kuźnica Białostocka,Sokółka,Kumiałka,Janów i teraźniejsza Czarna Białostocka).Kocham ten nasz Wschód za "gość w dom - Bóg w dom",za ławeczki na których przesiadują kumoszki i obgadują sąsiadów, za piękną nieskażoną przyrodę, za "dwa pacierze w jednym łóżku",za najsmaczniejszy chleb i wodę, tą ze studni. I jeszcze za ten zapach jaśminów, konwalii i skoszonej trawy.
    Dziś robiłam dżem malinowy i cała kuchnia, korytarz pachnie słodko- malinowo.
    Te wszystkie zapachy ofiaruję Tobie Iwonko - niech Ci się przypomni i zrobi cieplej na serduchu.Pozdrawiam - Jagusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję CI Agnieszka za przemiłe słowa :)) i za te zapachy!! Ja dżemy malinowe zrobiłam już dawno :)) Pozdrawiam Cię serdecznie i wpadaj do mnie od czasu do czasu :) Ja mocno czekam na każdego czytelnika zawsze :)

      Usuń
  30. oj chyba każda z nas tak miała że niby nic wielkiego bo tylko pudełko, a łzy poleciały... Ja to teraz chodzę jak bomba zegarowa... ;/

    OdpowiedzUsuń
  31. http://www.onelittlehappiness.pl/piątek, sierpnia 30, 2013

    bo czasem tak jest że jedna rzecz,czy to pudełko od płatków,czy to że w siki psa na środku pokoju wdpeniesz,lub to że uderzysz się małym palcem od stopy w ten cholerny klocek na podłodze,doprowadzi Cię do takich łez jakich świat nie widział...
    Łapie się często na tym że chamuję ten swój płacz,a przecież kiedyś jak mi sie zebrało potrafiłam na dach wejść i płakać tak długo i głośno aż mnie głowa rozbolała,zawsze zawsze było mi znacznie lepiej!
    człowiek musi sobie popłakać dokładnie Iwonko musi,zapomniałam już jak to się robi!
    i obiecuję sobię tu w tym miejscu że jak mi się zbierze to zrobię to !:) tylko ja cholera jakaś silna wyjątkowo jestem,płacze na reklamie:) płacze na filmach,a ja się wkórze to tylko język mi chodzi:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahahahhaha ja sobie wyobrażam Paula ten Twój język jak chodzi hahaha. Nie pytaj dlaczego bo sama nie wiem :)) A łzy oczyszczają i dają nadzieję. Powodują ulgę. Potrzebne są :) Ja potrafię płakać też na reklamie i na smerfach i na poważnym filmie.. wrażliwiec ze mnie ;)

      Usuń
  32. Tak to jest czasem, że biednym płatkom oberwie się za nasz cały tydzień nagromadzonych stresów i kłopotów. Ale tak to już jest, że taki balast trzeba zrzucić i odreagować. Inaczej nie da się iść do przodu!
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak :) i zrzucajmy jak trzeba a nie ściskajmy w sobie! Bo ściśnięte w końcu i tak wybuchnie tylko ze zdwojoną siłą ;) albo wrzodów żołądka się nabawi człowiek ;)

      Usuń
  33. Fakt, emocje bywają różne i wszystkie są w nas, i żaden to wstyd je wyrażać, i myślę, że tylko ktoś naprawdę silny nie boi się pokazywać słabości. Warto tego uczyć dzieci, żeby umiały rozpoznawać swoje emocje i je wyrażać.
    Ja tez czasem lubię sobie czymś walną czy rzucić ... wtedy mówię o tym bardziej dosadnie i niecenzuralnie, najczęściej pod nosem ale to też działa i po chwili znów jestem tą fajniejszą sobą :-)
    Ale miałam ciężki tydzień ... opuściłam się blogowo :-( ale już powoli wracam
    Uściski Iwonka!

    OdpowiedzUsuń
  34. A ja w chwilach kryzysowych mam swoje 100 metrów ...... do przebiegnięcia. To akurat tyle ile mam z domu do furtki i z powrotem. Ostatnio niestety coraz rzadziej te biegi uprawiam . Piszę niestety ,bo dobrze robiły na sylwetkę. Chyba zmamciałam i nie potrafię już tak emocjonalnie reagować. Nieraz słyszę swoje słowa w ustach dzieci . Najgorsze ,że niekiedy muszą mi przypominać ,że rzeczywiście to moje słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się na tym łapię, że mówię: o nie ja tak nie mówię! - a domownicy się śmieją ;) bo przecież oni wiedzą, że mówię ... a może nie zmamciałaś, tylko dojrzałaś emocjonalnie :) Dziękuję Maszka za komentarze jeden po drugim :)

      Usuń
    2. A bo Twojego bloga zostawiam sobie zawsze na deser i niekiedy tak się stanie ,że czasu braknie. Ale dziś zaczęłam od Twoich,bo miałam taką spokojną sobotnią chwilkę.Pyszne czekoladki zawsze serwujesz a każda nadziana jakąś smakowitą bajką.Buziaki dla Was.

      Usuń
  35. Ja też mam czasem dni takie, że nic mi się nie chcę i miejsca znaleźć sobie nie mogę. A najgorsze jest chyba to, że emocje te smutne tłumię w sobie i nikt nie wie jak bardzo mi źle. Do świata z uśmiechem na twarzy zawsze wychodzę. Nie znoszę innych obarczać mymi problemami więc tłumię je w sobie, a co jakiś czas po cichu w tajemnicy przed wszystkimi, cichutko łkam. Włączam wtedy swoje ulubione smutne kawałki i oddaję się chwili, a później jest naprawdę lepiej. Trzeba sobie czasem popłakać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Cacynko, a ja myślę, że pokazanie smutku komuś nie zawsze musi oznaczać obarczanie... No jak ktoś narzeka 54 razy dziennie, albo płacze 28 razy dziennie to tak.. ale jak się komuś zdarzy i się o tym powie albo pokarze łzy.. to czasem nie tylko nie obarcza ale przynosi ulgę też i drugiej stronie. Bo partnerzy, a dzieci w szczególności, czują że coś się dzieję. Nawet jak wychodzi się z uśmiechem. I przeżywają czasem bardziej takie stany niż sytuację taką, że mama płacze bo jest zmęczona i wkurzona. Bo przecież każdy może być zmęczony i wkurzony! to normalne uczucie! i dziecko się nim nie przejmie do głębi. Takie ja mam zdanie. I tak się staram żyć. Ale kto tam wie ile w tym racji ;) Uściski :)

      Usuń
  36. lepiej jest wyrzucić to wszystko z siebie i poczuć się wolnym niż dusić się we własnym sosie gratulacje za odwagę otwarcia się przed dziećmi my też nimi jesteśmy tylko dorosłymi i popłakać sobie też trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ufff więc nie tylko ja walę pudełkami w szafkę. Od dziś będę sobie w takich chwilach powtarzać jeszcze: "Jestem człowiekiem, jestem człowiekiem" xD Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha dobra myśl :) jestem człowiekiem, walę pudłem w szafkę :)) może sam fakt Cię rozśmieszy i złość przejdzie szybciej niż zazwyczaj ;)

      Usuń
  38. Dokładnie tak! Dziecko musi poznać prawdę, że nawet rodzic idealny nie jest, że ten brak idealności jest naturalny dla każdego. Nie jesteśmy przez to gorsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście że nie! i to ważne żeby o tym wiedziało też dziecko :)

      Usuń
  39. Dzieci czasem widza więcej niż nam się wydaje. I rozumieją jakby więcej niż myślimy... Warto się uczyć od nich szczerości i prostoty, a okazywanie uczuć, każdych, i tych dobrych i złych, wyrażanie emocji, to trudna sztuka. Wiem i ja, wyrazić złość w sposób by inni zrozumieli jest trudno ale to potrzebne bardzo. I cieszę się że napisałaś tego posta. Uświadomiłam sobie że moje dziecko ma etap nauki wyrażania emocji chyba, nie zawsze robi to tak jak ja bym chciała może, robi to na swój sposób i tak jak czuje a ja się irytuję niepotrzebnie. Ona przecież jak widzi moje łzy to zaraz chusteczkę mi przynosi i przytula:)
    A tak w ogóle to po dłuższej wakacyjnej ale pracowitej przerwie nadrabiam zaległości blogowe. Więc wybacz że długo mnie nie było:))

    OdpowiedzUsuń
  40. Dzieci uczą się od nas życia, tego prawdziwego. Gdzie mama czasami płacze, gdzie tata bywa zmęczony. Dzieci patrzą sercem a dorośli niestety nieubłaganie tracą tę umiejętność, nawet takie głupie płatki wyciskają z nas łzy, czy te okruchy na sofie, które mimo sprzątania zawsze się pojawiają... taka błahostka a jakie to ludzkie podnieść ją do rangi katastrofy lub tego kamyka co przelewa szale goryczy. Wszystkie uczucia są ludzkie i ta zazdrość i ból i śmiech do rozpuku. Ważne tylko by w tym wszystkim nie zgubić serca, bo każdy człowiek jest piękny nawet z tymi swoimi ułomnościami.
    Ja czasami się zastanawiam kto w naszym domu się od kogo uczy, ostatnio ja więcej od dziewczynek niż one ode mnie ;), bo czasami te proste niekomplikowane i szczere zachowania dzieci stawiają mnie do pionu i pokazują co w życiu jest najważniejsze.

    Ściskam z całego serducha Iwonko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od kiedy mam dzieci właśnie to wiem co w życiu jest najważniejsze :) i to zupełnie nie dlatego, że mam te dzieci... tylko dlatego, że one pokazują mi swoim byciem zwykłym na co dzień, co jest w życiu ważne :) i ja Iza ściskam mocno mocno :)

      Usuń
  41. To niezwykła umiejętność-umieć rozładować emocje-nie raniąc przy tym nikogo. Brawo Iwonko! Dzieci uczą sie od nas,ze emocje maja wiele odcieni. Można być szczęśliwym,uradowanym,ucieszonym,złym, wściekłym i wkurzonym. Piękna lekcja dla dzieci-na pewno nie wyrosną na zamknięte w sobie frustratki. ;) Bożena.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no staram się staram :) by nie były kiedyś sfrustrowane, bo frustracja hamuje rozwój no tak czy nie? :) pozdrowienia Bożena!

      Usuń
  42. Miło czyta się Twojego bloga. Na razie nie mam dzieci, ale mam nadzieję że już niedługo więc z chęcia tutaj pozostaję na dłużej.

    Zapraszam do siebie na WIELKI KONKURS :)

    http://daariaaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mój blog nie jest o dzieciach ;) są tu dzieci obecne bo są moją częścią, częścią mojego życia, ale nie jest to blog parentingowy. Konkurs świetny! ale na sesję do Polski to raczej się nie wybiorę ;) Pozdrowienia :)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)